21 listopada 2017

12 listopada 2017

STOP MOBBINGOWI!

Pamiętam dokładnie ten dzień. Szłam jak na ścięcie głowy, w sumie z jednej strony było mi dobrze w domu, ale z drugiej musiałam wrócić do pracy, nie wiedziałam ze dopiero tam zacznie się moje piekło. 

Cześć, co Tobą kierowało by wrócić do pracy? 
Po części sytuacja, po części dość domowych obowiązków. Moim planem było pójść do pracy i wchodzić po schodach kariery, bądź znalezienia dobrego etatu, aczkolwiek nie trafiłam zbyt dobrze. 

Na początku Naszej rozmowy, stwierdzasz ze Twój powrót do pracy stał się piekłem? 
Tak, pamiętam ten dzień, ja, ze spuszczoną głową, szłam przed siebie i myślałam "Na cholerę mi to?". W momencie przekroczenia progu galerii handlowej pomyślałam "No ok, nie jest tak źle" ale to były tylko moje złudzenia. Pierwszy dzien był w miarę dobry. Ale to tylko przykrywka. 

Co było tą przykrywką? 
Ona. Baśka**. Widziałam w jej oczach to coś i wcale się nie pomyliłam. Pierwszy dzień był tylko jej przykrywką by zrobić dobre wrażenie ale kolejne dni już nie były takie kolorowe. 

Baśka**, kim jest Baśka**? 
Baśka** to najwieksza suka jaką poznałam do tej pory. Od drugiego dnia pracy, gnębiła mnie, maltretowała psychicznie, szykanowała, obrażała. Codziennie to ja dostawałam najwięcej pracy. To ja musiałam poukładać najwięcej towaru na półkach a gdy zwalniałam, słyszałam "rusz tą swoją dupę". Nie ważne było że Kryśka** robiła wolniej, to ja obrywałam za wszystko. 

Dlaczego nikomu nie zgłosiłaś swojej sytuacji? 
A komu?  Szefostwu które zachowuję się tak samo?  Czy tym którzy przeprowadzali rekrutacje i mają mnie w dupie?  Nie miałam komu się zwierzyć. 

Co na to Twoje koleżanki z pracy?  
Jakie koleżanki?!  One się jeszcze cieszyły że to ja obrywam a nie one. Oczywiście kiedy Baśki nie bylo, same klnęły jaką jest zawzięta suką. Nikomu nie po puszczała. Dla nich najważniejsze było to że ktoś inny obrywa a nie one same.

W Naszej rozmowie opowiadasz że trawło to dobre kilka miesięcy, jak jest teraz?
Trochę lepiej, pewnego dnia poprostu odpowiedziałam jej tymi samymi słowami co ona mi, od tamtej pory odzywa się do mnie jak musi.

Skoro tak źle Cię traktowano, dlaczego nie zmieniłaś pracy?
Boję się zmienić pracę. Wiesz jak teraz wygląda rynek pracy? Ta praca to jak narazie moje jedyne wyjście, muszę ją narazie zatrzymać bo nie będziemy mieli się z czego utrzymać. Wiesz, rachunki,dom,opłaty itp.

Jak na to wszystko reaguje Twój partner?
O 99% nie wie, jakby się dowiedział że tak jest pewnie by kazał mi zmienić prace, ale z moim "wykształceniem" w Polsce będzie ciężko.

Jak widzisz przyszłość w  Twojej pracy?
Narazie planuję zacisnąć zęby i dalej tam pracować. Jestem kobietą, jestem silna. Dam sobie radę.

Dziękuję Ci Kasiu** za podzielenie się Twoją historią na moim blogu. Mam szczerą nadzieję że dzięki Twojej historii, wiele ludzi przejrzy na oczy.

PAMIĘTAJ! Jeśli jesteś w takiej samej sytuacji jak Kasia**, w Polsce jest instytuacja odpowiedzialna z mobbing. Nie pozwólmy by Nas źle traktowano.

MOBBING STOPER – nigdy więcej mobbingu!!!
0 800 14 15 16
Jeżeli czujesz się wykorzystywany, poniżany lub obrażany w miejscu 
pracy…
Jeżeli praca która sprawiała Ci radość jest dziś Twoim problemem…
Jeżeli straciłeś motywację i chęć z powodu nieustającej krytyki…
Jeżeli problemy z pracy mają negatywny wpływ na Twoje relacje z 
bliskimi… 

…NIE CZEKAJ!!!!!
ZADZWOŃ 0 800 14 15 16 
czekamy od poniedziałku do piątku w godz 
12:00-20:00


**Na prośbę autorki imiona zostały zmienione.



2 listopada 2017

Moja zimowa wishlista z Twinkledeals.

Hej, hej! Przedwczesna zima zawitała do Anglii więcz czas na małe zakupy. Dzisiaj chciałam Wam pokazać pare zimowych wyborów które wybrałam w sklepie Twinkledeals
Sklep Twinkledeals oferuje Nam dość duże zniżki na ciuchy zimowe i właśnie takie wybrałam ja :)


KLIK


Mój pierwszy wybór to płaszcz. Płaszcz w odcieniu czarnym ze złotymi dodatkami. Te wojenne guziki i styl urzekł mnie od pierwszego momentu.

KLIK

Kolejnym komplementem do płaszczu który wybrałam to rękawiczki. Rękawiczki bez palców by móc pisać na telefonie ;)


By dopełnić swój outfit wybrałam również "chocker" trochę w stylu gotyckim ale uważam iż idealnie dopasowywuje się on do płaszcza :)


KLIK

Jako że nadchodzą chłodne wieczory, które kojarzą mi się z lampeczką wina przy kominku (ah, ten brak kominka) nie mogło i zabraknąc skarpetek. Ich napis urzekł mnie odrazu. Napewno będę testować męża z tym napisem ;) Ciekawe czy faktycznie przyniesie mi kieliszek wina.

KLIK


Na sam koniec wybrałam też bluzkę. Zaciekawił mnie jej dekolt w kształcie V. Czarna bluzka z rękawem 3/4, mam nadzieję że jej materiał będzię się dobrze układał.



KLIK

Tak o to prezentują się moje wybory w sklepie internetowym Twinkledeals.
Już nie mogę się doczekać aby przyszła paczka i móc pokazać Wam jak się prezentują na żywo.





A Wy? Lubicie zakupy? Macie już gotową garerobę na chłodniejsze dni?






29 października 2017

WARTO CZY NIE WARTO? Jeffree Star Velour Liquid Lipstick Checkmate.

Hej, przychodzę dzisiaj do Was z jednym z najbardziej kultowych produktów marki Jeffree Star Cosmetics. Mowa tu o jednej z najpiękniejszych pomadek do ust, zaraz po Russian Red z Mac. Velour Liquid Lipstick w odcieniu Checkmate. Różnicą miedzy nimi jest to że odcień Checkmate wpada w odcień pomarańczu.


Informacje ogólne:
Cena: 16£
Dostępność Beauty Bay Minsti Shop
Pojemność: 5,6ml
Skład: 
Isododecane, Trimethylsiloxysilicate, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Kaolin, Synthetic Beeswax, Hydrogenated Polyisobutene, Silica Dimethyl Silylate, Disteardimonium Hectorite, Tocopheryl Acetate, Hydrogen Dimethicone, Propylene Carbonate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Hexylene Glycol, Phenoxyethanol. May Contain (+/-) Titanium Dioxide (Cl 77891), Red 7 Lake (Cl 15850:1), Red 30 Lake (Cl 73360), Yellow 5 Lake (Cl 19140), Blue 1 Lake (Cl 42090), Red 28 Lake (Cl 45410)

Pomadki z serii Velour Liquid lipstick charakteryzują się mocną pigmentacją i  odważną kolorystyką. Jestem posiadaczką paru pomadek z tej serii aczkolwiek ta, najbardziej przypadła mi do gustu.
Checkmate to odcień czerwieni, z kuszącym przewiewem pomarańczowego pigmentu. Pomadka jest matowa, dość gęsta oraz bardzo szybko zastyga na ustach. Jeśli posiadasz suche usta bądź suche skórki na ustach, zadbaj o pielęgnację nawilżającą przed nałożeniem szminki od Jeffree Star. 


Plusy:
Piękny odcień.
Trwałość od 8 do 12h.
Konsystencja.
Opakowanie przyjazne dla oka.
Zapach.
Przy tej pomadce nie potrzeba jest konturówka.
Totalnie matowa pomadka.


Minusy:
Szybko zastyga.
Wysoka cena.
Po mimo iż aplikator jest naprawdę fajny łaskocze mnie w usta ;)
Zostawia pigment na ustach.


Oceniając pomadkę po mimo minusów jestem jak najbardziej na TAK. Nie tylko ja ale i moje klientki bardzo sobie chwalą jej długotrwałość i odcień. Napewno skuszę się na więcej pomadek z tej serii. Cena delikatnie odstrasza ale ta pomadka jest warta swojej ceny. Ta pomadka trzyma się na moich ustach znacznie dłużej niż pomadki z MAC.



Lubicie czerwienie? Dajcie znać jakie są Wasze ulubione czerwone pomadki :)

6 września 2017

Zaradni Polacy w UK

Hej,hej. Jak nie wiesz o co chodzi, to chodzi o pieniądze!
Jakiś czas temu odkryłam grupę na facebook'u ZARADNI POLACY W UK. Grupa która ma na celu pomóc, wesprzeć, pokazać jak oszczędzać mieszkając w UK. Kupony, rachunki,karty itp. Kto kubi dużo kupić i mało wydać? Ta grupa będzie idealna dla tych którzy mogą poświęcić chwilę czasu i zykać pare/parenascie/kilkadziesiąt funtów zniżki na następne zakupy.
Na blogu Jak wydać mniej w UK każdy znajdzie ciekawą ofertę dla siebie, a ja dzisiaj przedstawie Wam pare moich wypróbowanych sposobów na oszczędzanie.

ASDA

Kupując w ASDA nie wyrzucaj paragonów! ;) Dzięki zakupom które zrobisz bądz możesz również przejść się po parkingu szukając ów paragonów nic nie tracisz a możesz zyskać. Możesz zyskać kupony zniżkowe na kolejne zakupy w tym sklepie. Wystarczy że wpiszesz kog kreskowy z danego rachunku a strona poinformuję Cię czy masz zniżkę na kolejne zakupy. Kupon trzeba wydrukować i przyłączyć do rachunku z kórego spisywaliście kod kreskowy i gotowe. Następne zakupy będą napewno tańsze :) Więcej o kuponowaniu znajdziecie TUTAJ . Nie tylko ASDA ma kupony. Boots,Tesco, a dzięki kuponom i zniżką możecie naprawdę sporo zaoszczędzić. O tym również opowiada "Mężczyzna z kapeluszem" (The Man With The Hat na youtube) 

EMMA'S DIARRY

Emma's diary to strona typowa dla mam. Na niej znajdziecie darmowe próbki a logując się po raz pierwszy macie w prezencie mały gift dla Waszych dzieci. Również macie zniżki na różne produkty. Wystarczy tylko się zalogować i wejść w OFFERS.

BOOTS

Karta lojalnościowa z Boots to karta którą powinna mieć każda kobieta! Dzięki tej karcie, zbierając punkty możesz zrobić sobie zakupy internetowo bądź w sklepie za punkty które zebrałaś, kartę tą można zrobić sobie w sklepie. Na początku macie kawałek papieru ale później przychodzi Wam normalna karta którą podajecie w momencie płatności. Również dzięki tej karcie przy zakupach dostajemy kupony zniżkowe na następne zakupy, dany nowy produkt który w tej chwili promują w Boots bądz gazetkę z kuponami która normalnie bez karty kosztuje 1£. W gazetce nie zawsze są kupony ale również można przejrzeć nowe promocje, dane kosmetyki bądź nowe produkty które są w sklepie. Również logując się na stronie boots'a możecie się zaglogować do klubu dzieci i tym sposobem dostaniecie zniżki na produkty dla dzieci :)

SUPER SAVVY ME

Strona SUPER SAVVY ME to strona typowo z kuponami. Na podstronie HOME znajdziecie kupony na różne produkty, również darmowe próbki, ja w tym tygodniu odebrałam już darmową próbkę dtergentów. A kupony wystarczy wydrukować i zabrać ze sobą do sklepu :)

To są moje podstawowe strony do oszczędzania. Również zbieram kupony ze sklepów a później ich używam, no bo powiedzcie mi kto nie lubi dużych zakupów za małe pieniądze?
Jeśli jesteście w UK polecam Wam dołączyć do grupy ZARADNI POLACY W UK
Grupa jest przyjemna, nie ma jadu ani hejtu. Nikt nie ocenia Was ile kuponów wydajecie a "starzy wyjadacze" pomagają tym nowym w projekcie "Jak więcej zaoszczędzić". Czasy są ciężkie i trzeba sobie jakoś pomagać i trzeba oszczędzać na przyszłość. Wielka Brytania i Stany Zjednoczone ma wielu ekspertów od kuponów i zakupów kuponami, wiele ludzi ma wręcz garaże zapełnione długo terminowymi produktami dzięki kuponom!
A Wy? Macie Wasz sposób na oszczędzanie? Jeśli tak to podzielcie się Waszmi sposobami, im więcej sposobów tym więcej kasy na wymarzone wakację ;)

13 sierpnia 2017

Matka na etacie.

Hej! Wieki mnie tu nie było. Zmiany,zmiany i o tym dzisiaj!
Matka na etacie! Dlaczego?Po co? Na co? Matka i to podwójna na etacie, o Chryste Panie!
Dzisiaj odpowiem Wam na najczęściej zadawane mi pytania odkąd wróciłam do pracy na etat.

Dlaczego wróciłaś do pracy?

Bo za mało benefitów dawali :P po długich rozmowach we dwoje zdecydowaliśmy się że wracam na etat do pracy.  Nie wróciłam do starej pracy tylko znalazłam nową. Wróciłam na pełen etat bo zwyczajnie nie opłaca mi się na pół etatu ;) i tak oprócz mojego etatu pracuję po godzinach.

Gdzie pracujesz?

Pracuje w Marston's, jedna z wielu fabryk piwa, re-pack itp. Ciężka fizyczna praca. Raz 8h raz 12h. Moja poprzednia praca w porównaniu z tą to pełen luz. Siniaki i pokaleczone ręce od kartonów to codzienność ;)

Jak zareagowały dziewczynki o wieści Twojego powrotu do pracy?

Bardzo dobrze. Alba to rozumna dziewczynka i wie że nie żyjemy z powietrza a Sofia jak narazie również nie wykazała większych histerii. W momencie mojego powrotu do pracy z dziewczynkami zostawał mój tato więc lepiej to przeszły. Do tego ja mam rotacyjne zmiany więc raz jestem na rano raz na popołudnie i tym sposobem możemy spędzić więcej czasu wspólnie. Gorzej jak mam na popołudnie. Wtedy z Emilio nie widzimy się przez cały tydzień.

Jak sobie radzicie w kryzysowych nocach kiedy oboje macie na rano?

Cóż, raz jedno, raz drugie. Wymieniamy się. Jedno zostaje na górze, drugie idzie na kanape. Raz mieliśmy kryzysowy tydzień kiedy końcowo przebijał się ząb i Sofia z ojcem odwalała takie histerię że to ja cały tydzień chodziłam z zapałkami w oczach do pracy. Na szczęście ząb już jest i wszystko wróciło do normy.

Jak Ty przeżywasz swój powrót do pracy?

Cóż, czasami jest ciężko, zwłaszcza w dni kiedy pracuje po 12h bądź zaraz po pracy mam lekcje hiszpańskiego, wtedy w ogóle nie widzę się z dziećmi aż do kąpieli. Czasami jest dobrze, czasami źle. Zważywszy że pracuję z samymi kobietami i już samo się wszystko napędza. Czasami mam ochotę usiąść i płakać ale trzymam się jak mogę ;).

Jak podzieliliście obowiązki w domu?

Po połowie. Każdy ma swoje obowiązki. Ja przejęłam kąpiele, obiad, pranie i ciuchy (uwieżcie mi że tego nie nawidzę i była naprawdę zawzięta dyskusja na ten temat :P ), on gary, podłogi i ogólne ogarnięcie reszty, przecież ręce mu do dupy nie urosły prawda? ;)

Co z blogiem, YT, FB?

Staram się jak najwięcej aktualizować fb. Blog, cóż, musiał poczekać na swoją kolej. Dzisiaj po raz pierwszy od miesiąca usiadłam na komputer i to tylko dlatego że musiałam dopełnić dokumenty na komputerze, z telefonu nie da rady napisać notki więc musiało poczekać. Ale blog dalej będzie i będą notki. YT, cóż, kanał Nasza Czwórka skasowałam. Nie wiem czy to był impuls czy co, ale za bardzo zaczęłam się w to angażować a bardziej popadać w paranoję "Kurwa, znowu nie mam czasu na filmik" albo "kolejna nocka zarwana by edytować" więc został mój stary kanał TUTAJ  i kiedy będę miała ochotę coś nagrać to nagram, jak nie to nie, krótko i zwięźle ;) Co do FB, aktualizuję ile mogę, ale uwierzcie mi że często zaglądam w telefon tylko by napisać do taty "jak dziewczyny" czy napisać coś do męża na messenger. 

Gdzie się widzisz w przyszłości?

Nie wiem ;) Nie planuje. Nie wiadomo co kolejny dzień przyniesie a teraz w erze Brexit'u jesteśmy sami w niewiedzy ;)

Co byś poradziła dla mam które stoją przed powrotem do pracy?

Znajdźcie dobrą opiekę i do pracy :) Chwila dla Was, pieniądze na koncie i satysfakcja. Nie będzie lekko, Sofia miała tylko 6 miesięcy jak wróciłam do pracy i musiałam zacisnąć zęby ale chyba lepiej zacisnąć zęby niż zęby w ściane bo w lodówce pusto?

A Wy? Po jakim czasie wróciłyście do pracy? A może nie wróciłyście i na 100% poświęciłyście się swoim dzieciom?
Podzielcie się Waszą historią :)

13 czerwca 2017

Prezent na dzień taty.

Siemanoooo!
"Dziękuję Ci tato za wszystko co robisz że bawisz się ze mną, na rękach mnie nosisz" (Arka Noego)



Nadchodzi dzień ojca i dzisiaj nadchodzę ja z Naszym prezentem dla najlepszego taty na świecie.
Już nie raz wspominałam że Emilio to wymarzony ojciec dla moich córek.
Nie ważne co by się działo zawsze staje na wysokości zadania.
W tym roku postanowiłyśmy zrobić mu prezent na dzień ojca wraz z PRINTU.


Książkę dla Emilio wybrałam w dwu językach. 
W jego ojczystym hiszpańskim oraz słowa które zna po polsku.
Ta opcja podobała mi się najbardziej.
Często jest tak że nie można edytować polskich napisów ale tutaj możemy edytować sobie tak jak sobie zamarzymy. Mój mąż będzie brardzo zaskoczony ;)


Zdjęcia które wybrałam do tego prezentu są naprawdę przeróżne.
My w czwórkę, oni w trójkę my we dwoje. Wybrałam zdjęcia które wiem że są ważne dla niego, w końcu to prezent dla taty.


Moje córki to są typowe córeczki tatusia. Kiedy tato przychodzi z pracy mama może iść się rzucić z balkonu a nikt nie będzie nawet o tym wiedział hehe.


A teraz opowiem Wam coś o tym jak wygląda cały proces tworzenia książki.
Książkę możecie spersonalizować pod Wasz gust.
To tylko od Was tak prawdę mówiąć zależy od tego jak ona będzie wyglądać.
Możecie ustawić sobie tło zdjęć, wpisać Wasze wiersze czy cytaty jakie tylko chcecie.


Książka przyszła w grubej oprawie i dobrze zabezpieczona. 
Ja wybrałam opcje szarą i białą a zdjęcia matowe.
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się aż tak dobrej jakości druku wiedząc że dużo zdjęć było robionych pilotem do telewizora :O 
Macie również do wyboru różnorodne oprawy, twardą, miękką bądz płótno.
Wybrałyśmy książke w rozmiarze 
25x20.



Na koniec jeszcze wspomnę o kontakcie z firmą.
Trafiłam na swoją immienniczkę Panią Paulinę która naprawdę miała bardzo dużo cierpliwości do takiego laika jak ja, krok po kroku, email po email'u tłumacząc mi cały proces tworzenia książki.
Na szczęście nie było to trudne do zrobienia.
Dodatkowo jest opcja wysyłki do Anglii co mnie bardzo cieszy. Często jest problem kiedy coś mi się spodoba nie ma opcji wysyłki do Anglii bądz jest droższa niż sam produkt.


Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na dzień ojca to ja w raz z PRINTU śpieszę Wam z pomocą.
Specjalnie dla Was mamy zniżkę na AŻ 47% przy zakończeniu zamówienia.
Czego chcieć więcej?
Fajna książka, zniżka, super prezent i szczęśliwy tato? 
;)

https://printu.pl/lp/naszaczworka/

A Wy już macie swoje prezenty na ten specjalny dzień?



8 czerwca 2017

Słodyczowy narkoman.

Cześć. 
Ta notka kosztowała mnie dużo odwagi by ją opublikować, przyznać się do czegoś z czym mam/miałam problem.
Od lat zmagam się z walką z nadmiarem kilogramów, niektóre spowodowane chorobą, niektóre lenistwem a niektóre największym uzależnieniem jakie posiadam.
Cukier. Słodycze. Czekoladki. Batoniki itp.
I nie, nie pizze, nie kebaby, nie nadmierna ilość węglowodanów a cukier.
Od lat jestem cukrowym narkomanem i dopiero nie dawno przyznałam się publicznie mojemu mężowi. Przyznałam się bo już zaczęło mnie to przerastać. Ale najpierw siadłam na ogródku, i zrobiłam rachunek sumienia sama ze sobą.
Słodkości doprowadziły mnie do obsesji, do takiej obsesji że potrafiłam wstać o 3:00 w nocy i szukać czegoś słodkiego bo inaczej bym umarła. Serio.
Ciągle w mojej głowie pojawiał się głos "No zjedz coś słodkiego" "Jak nie zjesz czegoś słodkiego to umrzesz" "Dlaczego masz się szykanować bez zjedzenia czegoś słodkiego?"
Odkąd głos w mojej głowie zaczął się nasilać zaczęłam się bać własnych myśli.


Odkąd podjęłam wyzwanie wzięcia się za siebie trzymałam się z daleka od słodyczy.
Nie kupowałam, nie kupowałam dziecku, starałam się trzymać od nich z daleka.
Zamiast tego, jadłam więcej owoców, piłam więcej wody a chęci na słodkie po jakimś czasie zanikły.
Powoli dochodziłam do celu który sobie kiedyś wyznaczyłam i nagle bah! 
Zaczynam pracować na nocki, maszyny z batonami stoją sobie i patrzą na Ciebie w stylu 
"WRZUĆ MONETĘ I ZJEDZ MNIE!"
i tu się zaczęło. Od nowa.
Jedna nocka jeden batonik, druga nocka jakieś ciasteczka i tak z górki. Na szczęście się opanowałam i z trzech nocek tylko na jednej pozwalałam sobie na coś ekstra.
Moją wymówką było "Ah, pracuje 12h potem w południę pójdę na siłkę i spalę"
I tak się bujałam.


Aż nagle zaszłam w ciążę. Pracowałam fizycznie dalej ale z polecenia położnej musiałam przestać ćwiczyć (problemy z miednicą).
Nadszedł dzień kiedy zostałam zwolniona z pracy, niesprawiedliwie...I wtedy zaczęło się okrężne koło.
Wpadłam w depresję, codziennie płakałam,miałam się za najgorszego i najbardziej chujowego człowieka na świecie. No jak mnie mogli zwolnić?!
Wtedy moim najlepszym kompanem były słodycze. Potrafiłam w ciągu dnia zjeść dwa pączki i jeszcze coś wpadło po drodze. Tłumaczyłam się cały czas że po ciąży zrzuce, raz zrzuciłam drugi raz też się uda.


Dzień po porodzie ważyłam parę kilo więcej niż przed zajściem w ciąże. Byłam mega szczęśliwa.
Już pod koniec ciąży z zalecenia lekarza jadłam coraz większe posiłki by zwiększyć masę dzięciątka wiążąc to z przytyciem 20kg w ciąży.
Słuchająć położnej i health visitor zgodziłam się na implant antykoncepcyjny.
Powoli dochodziłam do siebie po ciężkim porodzie, po ciężkim połogu, jadłam coraz zdrowiej, chodziłam na dłuższe spacery i czekałam aż lekarz da mi zielone światło na ćwiczenia.
I tu się zaczęły schody. Naglę zaczęłam tyć, nogi jak salceson, brzuch jak u ciężarnej, czułam się ociążała, zmęczona, czułam się okropnie. Wraz z implantem dostałam 20kg ekstra w gratisie.
Przeszłam załamanie nerwowe, i kto obok mnie był? A no słodycze.
Ciasteczka,lody,batoniki, słodkie bułki itp. 
Były moimi pocieszycielami, w głowie słyszałam "Zjedz coś słodkiego i tak jesteś gruba" "Jesteś otyła świnia, zjedz coś słodkiego będzie Ci lepiej" i tak non stop.


Z dość ładnej figury moje ciało wróciło prawie do tego od czego zaczynałam pare lat temu.
Załamałam się, przepłakałam pół nocy i następnego ranka powiedziałam dość.
Przecież niedługo dostane jakiejś psychozy od myślenia o słodyczach.
Przeliczyłam na szybko ile pieniędzy tygodniowo wydaję na słodycze, olaboga złapalibyście się za głowę bo przecież zamiast zjeść coś normalnego na szybkiego jadłam batona+bułke i kubeł kawy i tak żyłam przez pewien okres czasu.
Postaowiłam się wziąść za siebie, za ten akuratnio problem, bo to jest duży problem, i z tego nie zdajemy sobię sprawy dopóki na trzeźwo nie przemyślimy ile pieniędzy na to tracimy i jakie korzyści nam daje. Dużo pieniędzy i zero korzyści. Chwilowa przyjemność i dodatkowe kilogramy.
Od jakiegoś czasu zmotywowałam się by nie jeść niczego słodkiego, codziennie zapisuję sobie dokładnie czy zjadłam czy nie, a każde pomyślenie o słodkim zapijam wodą, plus wartość tego co bym chciała zjeść wrzucam do skarbonki.


Odkąd wydrukowałam sobię grafikę i mam ją przyklejoną na ścianie i widzę plusy czuję się jeszcze bardziej zmotywowana do tego by nie jeść nic słodkiego bo prawde mówiąć nic dobrego mi one nie dają. Nigdzie się również o tym nie chwaliłam, również mojemu mężowi nic nie wspominałam, dopiero kiedy zakończyłam parę tygodni bez słodyczy pochwaliłam się rezultatem. 

Bardzo duża część społeczeństwa ma problem z pożeraniem znaczącej ilości słodyczy. Dużo moich znajomych, wiele kobiet w grupach pisze że ma z tym problem i nie potrafi sobie z tym poradzić. 
STOP.
Przystopujcie, sprawdźcie tak naprawdę czy macie mały czy duży problem, zróbcie rachunek sumienia, podliczcie ile wydajecie na słodycze. 
Nadmiar cukru wywiera śilny negatywny efekt na Nasz mózg, powoduje senność, zaniki pamięci, wprowadza Nas w stres lub depresję. Powoduje ubytki w zębach oraz przyrost wagi oraz zwiększa Naszą tkanę tłuszczową, tłumi również Naszą odporność immunoligiczną.


A teraz zastanów się czy to wszystko jest warte chwili przyjemności?
Wiele lat mineło nim doszłam do punktu gdzie zobaczyłam że cukier uzależnia. Dość długą drogę przebyłam by uwolnić się od głupkowatych myśli na temat zjedzenia batonika. Sporo kasy mnie kosztowała chwilowa przyjemność gdzie tak naprawdę mogłam wydać te pieniądze całkiem inaczej.

Jeszcze na sam koniec z przyjemnością chcę Was zaprosić do mojej grupy na FB
Gdzie znajdziecie pomoc w gubieniu zbędnych kilogramów i oczywiście wsparcie w wyjściu z nałogu cukrowego.
Nie wiem jak Ty ale ja...Jestem z siebie dumna!

**wszystkie obraźliwe komentarze będą usuwane**

3 czerwca 2017

Wzięłam ślub z obleśnym staruszkiem.

Cześć. 
Z racji zbliżającej się rocznicy Naszego poznania się, (tak, to już na dniach mija 9 lat odkąd Nasze życie połączyło się w jedno) i dzisiaj chciałam po przypominać sobie stare lata wraz z "tą kontrowersyjną notką" z mojego onetowskiego bloga.
Świetlne lata temu, kiedy jeszcze byłam piękna, młoda i bez zmar pod oczami, traf chciał że jedna z moich notek wylądowała na głównej stronie onetu. Dzięki temu również zdobyłam wiele znajomości które trzymają się do dziś <3.
Wracając, dla przypomnienia może wrzuce parę fajnych komentarzy.


"Miła Paulinko ! Co Ty tam robisz, gdzie są Twoi rodzice ? Czy uważasz, że jesteś już na tyle dorosła, że możesz wiązać się z tyle lat starszym facetem ? Ja śmiem wątpić. Jesteś jeszcze dzieckiem, w tym wieku powinnaś chodzić do szkoły a nie rodzić dzieci, w tym wieku powinnaś bawić się i uczyć życia. Nie będę komentował Twojego związku bo dla mnie to żaden związek tylko normalne wykorzystywanie młodej dziewczyne przez dużo starszego faceta, to chowanie sobie opiekunki na stare lata…ja jako facet nigdy bym nie był z kobietą przy tak dużej różnicy wieku obojętnie w którą stronę. "

"jaka milosc!!!!!!!!!!!!!! to jest wyrachowanie ze strony obu stron , on kocha jej mlode cialo ona jego kase i opikunczosc, zastanawiam sie ze gdyby nagle taki stay facet zostal bankrutem , gdzie by byla milosc , napewno pojawila by sie nastepna , jestescie dziewczyny bez wstydu ze sie obnosicie z tym , to jest obrzydliwe kochac sie z wacetem ktory moze byc waszym dziadkiem lub ojcem . jak wam nie wtyd waszych rodzicow czy rodzenstawa , co ma dla was wartosc najwieksza ,,,, tylko prosze tego nie nazywac moloscia,,,,"

Na sam począteczek skomentuje sobie te dwa komentarze które pojawiły się na blogu. Oczywiście wszystko anonimowo no i z bykami ortograficznymi widocznymi na kilometr ;)
Jak już pisałam w ostatniej notce Chojrak w necie, pizda w świecie.
Zacznijmy od tego że moi rodzice nigdy nie ingerowali w mój związek, co więcej na samym początku skłamałam co do jego wieku. Tak mnie przyślepiło że nawet nie zapytałam ile ma lat a kiedy mama zapytała
Paulina ile on ma lat?
Mamo chyba 26.
Dopiero po długim czasie dowiedzieli się ile ma lat. Oczywiście wyrachowanie obu stron no bo jakby to nie było.Kiedy oboje się poznaliśmy, ja byłam durną nastolatką z kieszonkowym które zarabiałam sprzątając mieszkania po remontach i pilnowałam małego gnoja, tak gnoja bo oskarżył mnie o kradzież i bicie :O Nie miałam również zajebistego ciała ani zajebistej twarzy. Zawsze się zastanawiałam co on we mnie widział.

"Uwierzę w taką spontaniczna miłość między dwoma osobami z różnicą wieku o pokolenie, gdy przydarzy się ona dwudziestoparolatce i emerytowi(renciście) z 800zł emeryturą. Czy na tym blogu któraś się zgłosi?" 

On za to był takim bogaczem że nie wiedziałam za którą kartę do bankomatu się wziąść.
Za tą na której miał kredyt czy za tą gdzie miał zasiłek dla bezrobotnych...
I tak, posiada dom, którego do dzisiaj z przyczyn których nie bede wyjawiać jeszcze do dziś nie mogliśmy zamieszkać i tak, po latach 50% tego domu jest moje. No i ten mój bogacz 2 lata temu zapronował mi przepisanie całego domu na mnie. Ouf...jak dobrze, już szykuję papiery rozwodowe.
Wspomnę też o jego obrzydliwym ciele które jest tak zajebiście wysportowane że kiedy ściągał ciuchy do seksu szczęke zbierałam po podłodze.


"róbcie co chcecie ale patologia sie szerzy"

"To absolutnie nie jest głupota. To jest jedynie obleśne. Nie wymiotujesz jak taki stary oblech leży na tobie? Mam nadzieję że nie jesteś urażona, pytam czysto z ciekawości."

"Też tak uważam, że miłość jest ślepa, jeżeli młoda dziewczyna jest ładna to dla pięniędzy bierze sobie o 20-lat starszego faceta, no chyba że jest brzydka i nie ma powodzenia to już bierze byle co, stary nie stary byle by ją chciał."

PATOLOGIA!!!! Jak ja kocham to słowo! Odsyłam na wikipedię by sprawdzić co oznacza tak częste nadużywane słowo PATOLOGIA. O patologii również pisałam w poście Wszystko wiedzące madki polki.

"Jak pomyslę że mnie by mogło coś takiego spotkać to włosy mi siwieją – mam 46 lat mąż o 3 lata starszy i to jest normalne mamy dwoje dorosłych dzieci , wnuka ( w związku 31 lat) jest ok – a ze starcem co bym teraz robiła pierdziała w stołek albo po szpitalach jeździła , uf jak dobrze że miałam poukładane w głowie za młodu – to tyle w temacie"

Komentarze które tutaj wkleiłam to tylko część tak naprawdę wszystkich komentarzy. Oczywiście skupiając się tylko na tych negatywnych komentarzach. Aczkolwiek pozytywych komentarzy również było dość dużo i do dzisiaj wiele par do mnie piszę w sprawie zwiążku z dość dużą różnicą wieku.
Lata temu, kiedy jeszcze nie byłam odporna na codzienny hejt, te komentarze doprowadziły mnie do załamania nerwowego które skończyło się na pogotowiu, doprowadziły mnie do zwątpienia chociaż nigdy nie mówiłam tego publicznie. Na szczęście mój rozum i serce wygrał i dzisiaj świętuję swoją miłość codziennie.


Pierwsze lata Naszego związku nie należały do łatwych. 
Ja miałam totalną burzę hormonów,jestem człowiekiem z dość trudnym charakterem, za to on jest człowiekiem dość upartym. Przez wiele lat uczyliśmy się wzajemnej rozmowy, nie zatajania przed sobą problemów, czy nie rozmawiania bo lepiej iść spać "Bo on/ona nie przyznała mi racji".
Od dnia kiedy zadzwonił telefon a ja usłyszałam "Paulina, miałem wypadek, wpadłem w poślizg,dachowałem pare km gdyby to była moja pora miałbym prent wbity w serce i już bym nie zadzwonił", tego dnia biegłam w tamtą stronę, pod góre, 5km, zapłakana w deszczu...Tego dnia przyrzekliśmy sobie że nigdy nie pójdziemy obrażeni spać. I tak jest do dziś.

Wiele lat upłyneło nim doszłam do pewnego miejsca w swojej osobie gdzie czułam się spełniona sama ze sobą. Już nie robiłam awantur o byle co, nie czepiałam się z dupy o byle co, zauważyłam że mam kogoś specjalnego obok siebie a nie wroga. Z takich bądz innych przyczyn sporo lat mi zajęło bycie taką jaką jestem dziś. Uwierzcie mi że gdybyście mnie poznali tak z 10 lat temu, nikt by nie uwierzył że to ja.


Ten człowiek o którym 90% osób które go nie znały i nazywały starym, wyrachowanym oblechem trzymał mnie za ręke od dnia 09/06/2008 do dnia dzisiejszego.
Kiedy ja płakałam przy teście ciążowym on mnie trzymał za ręke.
Kiedy płakałam przez hejty to on nastawiał swojego ramienia.
Kiedy ja rodziłam jego córki, trzymał mnie za ręke od wejścia na porodówkę do momentu kiedy położyli mi na pierśi Albę a potem Sofię.
To on jako jedyny (nawet bardziej niż ja) wierzy we mnie zawsze na 100%, po mimo wielu złamanych obietnic, nie mówię tu o zdradzie, tylko o metach które ja sobie nałożyłam a czasem nie potrafiłam dotrzymać ich do końca.
Kiedy wsiadałam do samolotu po lepsze życie to on mnie wspierał, on ze mną stał i płakał, on obiecywał że będzie dobrze i jest.
To on codziennie swoimi czynami i słowami pokazuje mi swoją miłość.
To on stara się być lepszym człowiekiem dla mnie i dla Naszych córek.


Ale...żeby nie rzygać tęczą...
To on mnie wkurwia jak nikt inny :D
To jemu nie raz chciałabym przypieprzyć paletnią w łeb bo znowu coś komentuje czego nie powinien.
To on mnie doprowadza do rozpaczy kiedy zostawia swoje kłaki brodowe na umywalce w zlewie.
To przeż niego wylałam sobie czarny lakier do paznokci na sukienke ślubną :P
To przez niego mam obsesje na punkcie sprzątania. (Tak, tak ta menda mnie ganiała do sprzątania,ale szczerze mówiąć to ja byłam wielką bałaganiarą o.O).
To on mnie denerwuje swoimi wypowiedziami kiedy opowiadam mu jakieś postępy hejtowskie w moją stronę "To przestań pisać, ja nie piszę i zobacz jaki jestem szczęśliwy :P "
To on się mnie czepia kiedy deptam mu po świeżo posianej trawie :P
I tak mogłabym wymieniać i wymieniać.


Spotkanie tego człowieka było i jest najlepszym co mnie spotkało w życiu.
Gdyby nie on, nie miałabym dzisiaj dwóch wspaniałych córek, wspaniałej odwzajemnionej miłości no i zajebistego seksu nie okłamujmy się.
Przeszliśmy wiele razem, od jedzenia postnego ryżu raz dziennie bo stać Nas było tylko na rachunki i podstawowe rzeczy wtedy dla Alby, do posiadania prac które wykończyły Nas psychicznie, do wielu potyczek osobistych, do zmiany kraju, z pięknej Hiszpanii do deszczowej Anglii, do mieszkania w 15m2 we czworo, kończąc na stabilności rodzinnej.
Ale najważniejsze.
Przetrwaliśmy tak jak sobie obiecywaliśmy.
"Na dobre i na złe, zawsze razem, patrząć w tą samą strone idać wspólnie za rękę"
I tego sobie życzę na następne 9 lat <3


Kocham Cię. 
Nasza miłość zmienia się. 
Tak jak my, z każdym dniem. 
💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜
Widziałam w Twoich oczach tamten blask.
Kiedy mówiłeś kocham pierwszy raz.

25 maja 2017

Chojrak w necie, pizda w świecie.

Cześć. Ostatnio zauważyłam tendencję do bycia "Chojrak w necie,pizda w świecie".
Codziennie czytam jak to 95% polskiego społeczeństwa (tak,hiszpanie są o wiele przyjemniejsi od polaków, widzę to na profilu mojego męża gdzie np nie wpieprzają się w fakt rozszerzania dziecku diety w czwartym miesiącu, bo nie jest tak jak powiedziało WHO tylko jak powiedziała matka, w przeciweństwie do mojego prywatnego profilu) robi z siebie w internecie idealną matke, lekarza z ostatnimi najnowszymi studiami po których może zrobić diagnozę oczami na odległość przez monitor. Najswieższym przykładem są komentarze pod wpisem na Nasza Czwórka (link) każdy chojrak poleciałby naszczelać matce po mordzie, rozbił by szybę w samochodach. JUŻ TO WIDZĘ. No ale ja zamiast pisać o tym na fejsie, mogłam przecież rozbić szybę i pod szkołą dostać oklep mając małe dziecko w wózku.
Wracając...

Idealne matki! 
Oh! Od tego się roi w internecie. "Ja bym nie zrobiła tego, ja bym nie zrobiła tamtego!" "Nie nadajesz się na matkę bo tak nie można!" "Ty kurwo, nigdy nie powinnaś mieć dzieci" i od takich komentarzy się ROI, non stop. A weź coś zapytaj na internecie albo się z nim nie zgadzaj...I moje pytanie jest następujące...Kiedy te matki spędzają czas ze swoimi dziećmi? Zaraz mi powiedziecie, Hello, Ty też dużo postujesz...Oczywiście, ale większość moich postów jest planowana w nocy, bądz wstaje wcześniej i je planuje. Czasem udaje mi się wrzucić coś w czas bo np Sofia się zajmuję sobą a kiedy śpi na mnie mam chwilę poprzeglądać . Wspominam tu o matkach które klepią non stop komentarze, w jednej grupie od 6:00 rano kiedy się pojawił post 10 kobiet do godziny 18:00 naklepały 3k komentarzy. Gdzie są dzieci? Pewnie przy tych tabletach KTÓRYCH ONE NIGDY DZIECIOM NIE DAJĄ. Oczywiście również nie wsadzają do chodzików, nie dają oglądać TV albo totalny samopas.


Bitwy słowne o współprace blogowe z firmami. 
Tak, takie bitwy istnieją i naprawdę można się pośmiać jak sto babek jakby mogły się pozabijać przez monitor o jeden krem na zmary pewnie by to zrobiło. I nie tylko o kremy. Duzy % blogów zwłaszcza tych które są od niedawna polegają tylko na tym "Jak zgarnąć najwięcej rzeczy za darmo" . NO PRZECIEŻ MI SIĘ NALEŻY! Kiedyś, w ramach wymiany kontaktów współpracowych chciałam się wymienić kontaktami z innymi blogerkami. Zostałam zwyzywana od złodziejek, pazerniaków,biedaków itp. Serio? Nie chcecie ekstra pieniędzy zamiast jakiś tam produktów? Spoko, ja sobie kupie z moich własnych współprac. Pytałam parę razy, do dnia dzisiejszego napisała do mnie JEDNA dziewczyna pisząc "Paulina, ja się chętnie z Tobą podziele bo każda ma prawo do posiadania tych emaili do firm". Tak to wygląda. Jeśli widzicie na blogach recenzje,recenzje,recenzje i nic kupione za swoje pieniądze to pamiętajcie że 95% tych opini napewno bedzie pozytywna no bo przecież "Jak napiszę złą recenzje to nie dostanę nic więcej!" 



Chorobowe diagnozy w internecie.
To już totalny brak mózgu, oczywiście według mnie. No tak, 100 osób będzie lepiej wiedziało niż lekarz, sama ostatnio pisałam na Nasza czwórka (link) o tym jak zwątpiłam w lekarza ale później oficjalnie przyznałam się do mojego błędu. Ale...podważyć raz decyzję lekarza a wrzucać non stop zdjęcia chorego dziecka pytając "Co dolega mojemu dziecku?" To chyba lekka przesada. Jeśli nie ufasz swojemu lekarzowi zmień lekarza, idź na pogotowie, idź prywatnie, ale do przestań pytać na internecie!!!!! Więcej krzywdy niż pożytku z tego.A jak czytam komentarze to cycki mi jeszcze bardziej opadają.

Życzenie śmierci bądź obiję Ci mordę.
Również dość częsty przypadek w internecie! Nie wiem czy wiecie ale w internecie te groźby są również karalne, ktoś zrobi screen, zgłosi groźby karalne i czeka grzywna, a jak ktoś jest mądry to i sprawa w sądzie.
To samo z ostatniego zamachu w Manchester na koncercie Ariana Grande, komentarzu typu
"Dobrze że Polską się nie interesują", serio?????? To co, Nasze życie, ludzi za granicą jest mniej warte niż ludzi w Polsce? 
Kolejnym przykład: Chłopak się maluję, robi to zajebiście. Lepiej niż 30% kobiet na tym świecie, i jakie widzimy komentarze? "Pedalisko", "Ty kurwo" "zdechnij pedale" "Ty skurwysynie zdechnij" "Zeby Cię kurwo przejechał samochód" "Twój stary napewno jebał Cię za dziecka w dupe swoim chujem" "Trzeba przywrócić obowiązkowo wojsko"! Zapewne wielcy patrioci nie zdają sobie sprawy że w wojsku TEŻ JEBIĄ SIĘ W DUPĘ!

Na dzień dzisiejszy stwierdzam że internet wyrząda naprawdę dużo krzywdy, a przynajmniej spacza ludziom normalne myślenie.
Jestem ciekawa czy w prawdziwym życiu taki chojrak podszedł by do takiej osoby i powiedział jej to w twarz.
AAAAA, no nie! Przecież by mu mordę obili. Lepiej być chojrakiem w necie i pizdą w świecie.
Jesteśmy anonimowi w intrnecie, tak Nam się wydaje. Ale nie. Nie jesteśmy. Nawet ja, ta nieogarnięta w tematach statystyk itp wiem kto piszę "piękne" anonimowe komentarze które mnie wyzywają, grożą mi bądź mojej rodzinie.
Za nim coś skomentujesz, użyj mózgu i postaw się na miejscu tej drugiej osoby.


Dziękuję za uwagę.
Jeśli masz w planach zostawić budujący komentarz i
posiadasz bloga, zostaw linka. Chętnie zajrzę.
Komentarze typu ŚŁIT BLOG będą kasowane.

Popular Posts

copyrigth_by_pau. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blogroll