25 kwietnia 2017

Moje błędy wczesnego macierzystwa.



Cześć. Naraże się i mocno tą notką ale...dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o kulisach mojego młodego macierzyństwa. Wiele mam nigdy w życiu nie przyzna się do porażki macierzyńskiej chociaż swoich czynów nie zaliczam do porażek aczkolwiek do błędów niewiedzy, nie młodego wieku.
1. Przez pierwsze dwa miesiące woziliśmy Albę w gondoli w samochodzie bo nie wiedzieliśm że istnieje coś takiego jak fotelik i baza. Kiedy kupowaliśmy wózek (o zgrozo w sklepie koleżanki teściowej a to samo za siebie mówi) ekspedientka powiedziała Nam że wszystko jest w wózku i nie potrzeba Nam kupować czegoś ekstra. Dopiero kiedy zauważyłam że coś musi nie grać "Przecież to jest za wielkie, nie ma jak umocować pasów" zrozumiałam że to nie jest coś odpowiedniego do wożenia dziecka. A najlepsze...W foteliku samochodzowym wynieśliśmy ją ze szpitala.
2. Alba również cierpiała na kolki, zaparcia i bóle brzucha. Wreszcie poszłam do apteki, dostałam proszek (do dziś pamiętam jego nazwe Eupeptina :O), szczęśliwa że moje dziecko wreszcie przestanie cierpieć...Mądra ja zamiast przeczytać ulotkę, "Dodać do jednego karmienia dziennie", przez cały dzień dodawałam jej po łyżeczce do każdej butelki z mlekiem...Nie pytajcie co się stało w nocy...Powiem tylko że kupa...wypływała z łóżeczka. Na szczęscie jej nie zaszkodziło.
3. Szykowałam arsenał butelek na całą noc. Nigdzie na mleku nie pisało że mleko może stać najdłużej dwie godziny od zrobienia. Stały sobie całą noc a jak tylko Alba wstała, podgrzewałam w mikrofalówce i gotowe. Że moje dziecko nie miało sraczki po tym to się dziwie. Jedyne o czym wiedziałam to to że jak już raz podasz butelkę nie wolno jej podawać spowrotem, nawet jeśli dziecko wypije tylko pół ponieważ w trakcie ssania łączy się ono ze śliną i traci swoją wartość.
4. Kiedy Alba już siadła, (6 miesięcy) czas później, teściowie sprezentowali Nam chodzik...Mój mąż wsadził przeszczęśliwą Albę w chodzik, ja poszłam do łazienki a co zrobiła Alba? Zjadła czekolade ze stołu. Calusieńką. Ja nie wiem jak ona to zrobiła w tak krótkim czasie. Jednak jej twarz mówiła za siebie. Była przeszczęśliwa.
5.  Karmienie piersią...Nie karmiłam z własnego kaprysu. Kiedy urodziłam i zaczęły się wizyty...(wiecie, gdyby zależało od mojej teściowej to by pewnie pół miasta przyszło zaraz po porodzie), wszystkie, ale to wszystkie koleżanki mojej teściowej zaczęły mi wsadzać ręcę w cycki. Doznałam szoku, zażenowania, wstydu i to mnie zniechęciło do karmienia piersią. Kiedy każdy dotyka Twoich piersi, dopiero co urodziłaś, chcesz chwilę spokoju, wszystko Cię boli a tu wycieczki żeby zobaczyć Twoje cycki...no nie. Nie uważam tego za jakąś porażke, chociaż twierdzę że mogłam po ty bardziej się postarać o kamienie piersią. 
6. Stawiałam na nóżki. Podstawowy błąd wielu matek, tak tak, zdaję sobię sprawę. Czasu już nie cofnę i zostaje mi tylko wierzyć że w przyszłości nie będzie to miało negatywnego wpływu na jej zdrowie. 
7. Kiedy rozszerzyłam diete nie podawałam wody. Aaaa, do dziś cierpię przez własną głupote. Alba bardziej woli napoje jak wodę. Wtedy podawałam jej soczki, niby naturalne ale nie wodę. W tej chwili idzie Nam coraz lepiej z piciem wody ale wcześniej kiedy do obiadu stawiałam jej szklankę wody...o zgrozo była histeria.


Po mimo tych wszystkich błędów, których się nie wstydzę moje dziecko jest szczęśliwe i nie stała się żadna tragedia. To jest część błędów które pamiętam. Muszę się również przyznać że kiedy Alba się urodziła, nie miałam takiego dostępu do internetu jak dzisiaj, nie wiedziałam nawet że istnieje coś takiego jak google.pl żeby sprawdzić czy coś robię dobrze czy źle. 
Starałam się jak najlepiej to robić chociaż z małymi błędami.
Ale...kto w dzisiejszych czasach jest idealny?
A Wy? 
Jakie błędy popełniliście w macierzyńtwie?
Na koniec jeszcze linkuje Wam mój filmik na temat młodego macierzyństwa.

28 marca 2017

10 rzeczy które warto wiedzieć o Hiszpanii.

Cześć.
Ostatnio pisałam Wam na temat 10 rzeczy które warto wiedzieć o Anglii a dzisiaj opowiem Wam 10 rzeczach które warto wiedzieć o Hiszpanii.

1. Brak zmiany nazwiska po ślubie.
To jedna z najbardziej zaskakujących rzecz o którą ludzie się mnie pytają kiedy przedstawiam się z imienia i nazwiska. "Ale dlaczego Ty wciąż posługujesz się panieńskim nazwiskiem?", to samo usłyszałam podczas kiedy spisywała Nas straż miejska w Polsce (długa historia :D ). W Hiszpanii, po ślubie nie przyjmuje się nazwiska po mężu. Zostaje się przy swoim nazwisku. Przy okazji wspomnę że hiszpanie posiadają dwa nazwiska. Pierwsze ojca,drugie matki, chociaż pare lat temu weszła ustawa w której rodzice mogą zdecydować w kolejności alfabetycznej. Często nazwiska się powtarzają. Wielką niespodzianką dla mnie było kiedy poszłam do lekarza a moja lekarka miała na nazwisko Rodriguez Rodriguez.

2. Siesta.
Wbrew pozorom to nie jest okaz lenistwa jak większość ludzi myśli na tym świecie. Siesta powstała kiedy jeszcze dawno temu nie było klimatyzacji. Siesta była/jest przerwą w pracy podczas upalnych miesięcy. Nie porównujmy polskich upałów do hiszpańskich,. Od godziny 14:00 nie znajdziesz żywej duszy na  mieście, plaży, pasażu itp. Temperatury w godzinach szczytowych  tj 12:00-16:00 potrafią dojść nawet do 43'C. Tak naprawdę życie w Hiszpanii zaczyna się grubo po 22:00 :) W  Naszej mieścinie, Roquetas de Mar, praktycznie nie użyczysz sklepów otwartch przed 09:00, za to są otwarte do późnych godzin ;).

3. Tapas.
To jedno z najfajniejszych rzeczy które znajdziecie w Hiszpanii, a najbardziej w Andaluzji.
Tapas to dodatek do alkoholu, napoju bądz nawet wody. Również można zamówić sobie ekstra tapas za 1E. Tapas to małe talerzyki z jedzeniem, tzw przystawki do napoju. W wielu miastach Andaluzji kelnerzy dają Ci wybrane przez bar tapas, w innych możesz sobie wybrać to co tylko jest w karcie. Zazwyczaj do wyboru mamy: kalmary,paella, żółty ser, oliwki, jamon serrano, ośmiorniczki, chorizo itp. Bardzi typowe hiszpańskie jedzenie. Są również kotleciki w bułce, małe zupki. Moim najfajniejszym odkryciem był moment kiedy zamówiłam sobie chorizo i kelner podpalił mi chorizo a ono płoneło. Zazwczaj tapas jest już wliczone w spożyty napój.

4. Przedszkole i szkoła.
W Hiszpanii dzieci mogą iść w każdym wieku do przedszkola od 0 do 3 lat. W wieku 3 lat idą już do szkoły. Jeśli nie przekraczasz 14tys euro rocznie dostaniesz 100% dofinansowania do przedszkola. Od 09:00 do 17:00. To jest plus. Za to wielkim minusem w Hiszpanii jest szkoła, a przede wszystkim opłaty jakie musisz uiszcać w momencie gdy Twoje dziecko idzie do szkoły. Kiedy Alba poszła pierwszy raz do szkoły, za jej "podręczniki" zapłaciliśmy ponad 300E. Dziecku które miało lat 3. Do tego wiecie jak wyglądały te podręczniki? To były rysunki do pomalowania, takie które za grosze możesz sobie wydrukować w domu. Bardzo wielki minus.

5. Locutorio.
Locutorio to miejsce gdzie możesz zadzwonić za grosze z kabiny telefonicznej, możesz wydrukować, puścić fax bądz skorzystać z internetu. Internet kosztuje ok 1E za godzine. Jeszcze 5 lat temu było wielkie bum na locutorio, gdzie nie rzuciłeś kamieniem było locutorio, teraz już w erze smartfonów, iphonów i taryf gdzie za grosze możesz korzystać z internetu non stop, wiele takich miejsc poprostu splajtowało.

6. Invernadero.
Invernadero to plastikowa "szklarnia". Z lotu ptaka bądz samolotu człowiek myśli że to morze ale to koło morza nie stało. Są to miejsca gdzie "rolnicy" sadzą warzywa,owoce. Praca w invernadero o najcięższa praca jakąkolwiek miałam i z jakąkolwiek się spotkałam. Stanie 12h w nocy w chłodni to był pikuś. Pod invernadero dochodzi nawet do 50'C. Zazwczaj jest to praca na kolanach, trzeba się non stop schylać i na dodatek nie jest to praca dobrze płatna. Były okresy kiedy "rolnicy" oferowali 3E za godzine.

7. Język hiszpański.
Język hiszpański to czołowy język na świecie. Aktualnie język hiszpański jest językiem urzędowym aż w 23 krajach świata. Język hiszpański jest dośyć dziwnym językiem. Np. H w języku hiszpańskim jest nieme, J czytamy jako H. Większość hiszpanów nie potrafi dobrze wypowiedzieć słowa Spiderman, zazwyczaj wypowiadają je jako Espiderman. Hiszpanie również znani są z tego że szybko mówią, często wręcz bulgoczą a dużo osób nie zna tak naprawdę swojego języka.
(Za tydzień pojawi się pierwszy filmik z nauką hiszpańskiego na moim kanale ;) serdecznie zapraszam do subskrybowania, -> TUTAJ <-)

8. Corrida.
To najbardziej brutalna tradycja jakąkolwiek miałam "przyjemność" zobaczyć. Zabijanie, znęczanie się, krzywda dla rozrywki. Byk, zostaje wypuszony na Plaza de Toros i tam ważny toreador wbija mu strzały, przy tym "tańcząc, wygibując się", nawet nie wiem jak to określić, na sam koniec dostaje szable i jeśli mu się "poszczęści" i wbije mu idealnie w kręgosłup zachaczając o serce plus byk umrze odrazu wtedy w nagrodę oprócz wynoszenia go przez tłum dostanie odciete uszy oraz ogon. Jeśli nie wbije idealnie tej szabli wtedy będzie męczył byka aż padnie, bądz gdy będzie padł wbije mu mały sztyblet w mózg. Aż nie mogę o tym pisać. W corridach również są wykorzystywane konie, wtedy torrador "walczy" z bykiem z wysokości konia. Okrutne. Kiedy byłam na corridzie, zaraz po przyjeździe do Hiszpanii to było dla mnie bardzo traumatyczny. A wiecie co robią hiszpanie podczas przerwy gdzie cała Plaza de Toros jest we krwi byka? Wyciagają wino, kanapki i jedzą na widowni...Bez komentarza...

9. Semana Santa.
O tym również muszę wspomnieć w swoim poście. Po mimo iż nie jestem osobą wierzącą, jest to za razem coś pięknego jak i przerażającego. Typowe dewoty, które płaczą do figurki, mężczźni którzy niosą na swoich barkach różne dziewice, Jezusa, bądz kogokolwiek innego. Wyobrażacie sobie że takie figurki są ozłocone, niektóre nawet warte miliony. Ludzie,przygotowywują się cały rok, ćwiczą noszenie, szykowanie, ubieranie. Również ubió jest bardzo specyficzny dla tego dnia. Kobiety zazwyczaj idą w czarnych sukienkach,mają czarne welony dopięte na specjalny grzebień. W wielkich miastach jest to atrakcja roku, aczkolwiek jeśli chcecie przeżyć i nie zostać podeptanym itp, polecam iść w procesji w małym miasteczku.

10. Kryzys.
Wiele, wiele osób do dziś pyta się "Dlaczego opuściłaś Hiszpanię?" Ja bym tak pięknego kraju nie opuścił...
W tej chwili w Hiszpanii jest ponad 5 milionów osób bezrobotnych. Ludzie nie mają za co żyć, banki zabierają domy a każą spłacać kedyty, ludzie się wieszają, zabijają,okropne. Nie ma pomocy finansowej dla dzieci, dla osób starszych, a w polityce jest totalny młyn. Myślicie że gdybyśmy oboje pracowali wyemigrowalibyśmy do Anglii? No na chłopski rozum, nie. W ostatnich latach bycia w Hiszpanii uwierzcie mi że 3/4 miesiąca ja i mój mąż jedliśmy postny ryż żeby Albie nieczego nie zabrakło. Niestety morzem i plażą nie wykarmisz dzieci. Zawsze można jechać na wakacje :)


A Wy? Znacie jakieś ciekawostki z Hiszpanii?
Która Was najbardziej zaskoczyła?
Dajcie znać :)

16 marca 2017

Wszystko wiedzące madki polki.

Każda mama wie najlepiej co jest najlepsze dla swojego dziecka.
Do napisania tej notki skusiły mnie publikacje na grupach mamusiowych na fejsbuku oraz liczne wiadomości na temat jak wychowuje swoję dzieci.
Odkąd doba internetu stała się kluczem w dziejszych czasach do pytań,konsultacji, jechania po ambicjach innym matkomwiele kobiet stało się ekspertami we wszystkim,chodzące encyklopedie poprostu.
Może przytoczę pare ciekawych postów.
Szczepić czy nie szczepić.
Oj! Zapytaj o szczepienia a darmowa gownoburza będzie w 3...2...1... start! Można przeczytać takie komentarze:
"Co z Ciebie za matka? Czy Ty chcesz zabić własne dziecko?".
"Jesteś nieodpowiedzialną krową". "Zgiń nim złożysz jaja!!" "Widać że patologia!" (WTF z tą patologią? Odsyłam do sprawdzenia na wikipedii czym jest patologia!!). I różne inne komentarze madek które są przeciwko szczepieniom. Na przykładzie pewnej dziewczyny która rodziła w ten sam dzień co ja,mieszkamy w tym samym mieście, ona nie szczepi, ale jeszcze nigdy nie widziałam by ona jako matka która nie szczepi, wyzywała inne matki. Serio? Nie można kulturalnie napisać dlaczego podjełyście decyzję o nie szczepieniu? Bo wydaje mi się że niektóre matki skończyły kurs wychowywawczy wszystkich dzieci na świecie.
Kolejnym wciąż gorącym tematem, również na mojej stronie to rozszerzanie diety. Ostatnio w jednej z mamusiowych grupach dziewczyna pełna szczęścia pokazała filmik jak pięknie je jej paro miesięczny syn, inne madki ją tak zjechały że mi jako matce było wstyd! Nawet wstawiając zalecenia od lekarza, nie pozostawiły na niej suchej nitki. I tak podziwiam ją za to jak długo odpowiadała na komentarze! To samo się działo u mnie na stronie po wstawieniu zdjęcia Sofii po jej pierwszym słoiczku. Szkoda że "hejterzy" to anonimowe cipeusze które nie potrafią szczerze napisać ze zdjęciem swojej twarzy tylko kryją się anonimowo. Przykładem w tym przypadku będzie moja mama. Jako trzy miesieczny bobas, jej dziadek nakarmił ją zupą ogórkową i co? Jedynym skutkiem ubocznym była czerwona dupa od siuśków. Żyje? Żyje! Ma sie dobrze choć czasem sprzeda mi lepe w łeb jak coś krzywo odpowiem :P
I mogła bym tak wymieniać do jutra.
To złe,tamto złe,tak nie rób,tak nie wolno.
Ale zapominamy o jednym! Każda matka wie co najlepsze dla jej pociechy, nazywa się to instynkt macierzyński. Myślicie że jakiś tam koleżka z Masetczuset będzie lepiej wiedział co dla Waszego dziecka jest lepsze? To Wy z nim spędzacie 24h na dobę i to Wy będziecie najlepiej wiedzieć co dla Waszego dziecka jest najlepsze. I nie neguje tutaj pracy,nauki,i tego że wszystko idzie do przodu,nie neguje pracy lekarzy,doradcy czy kogokolwiek kto ma wielką wiedzę na temat dzieci. Neguje wszystkie znawczynie,internetowe matki lekarki które wyczytały coś gdzieś i myślą że są boginiami bo coś tam wiedzą a tak naprawdę nic nie wiedzą. Kiedyś nie było internetu i ludzie żyli,dzieci się rodziły w gorszych warunkach, w wielu domach była bieda i ludzie dawali sobie radę.
Kolejnym gorącym tematem jest karmienie piersią i mlekiem modyfikowanym, kolejna wojna w której tylko tracimy naszą cenną energię. Serio obchodzi Was kto jak daje mleko? Bo mnie nie. Każda matka wybiera to co chce a nie to na co ma ochotę inna matka. Jakby rzucili noże w taką dyskusje to by się tam pozabijały.
A potem okazuje się że takie idealne internetowe madki wcale nie są takie idealne i mają sporo za uszami.
Naprawdę nie szkoda Wam energii na to? Energii którą możecie wykorzystać na zabawy ze swoimi dziećmi. Zauważyłam tendencje do życia życiem innych, do tego jak ciężko przejść komuś obojętnie obok dobrowolnego posta bez ubliżania innej kobiecie. I to się dzieje w świecie kobiet,matek i to jest najsmutniejsze, zamiast sobie pomagać w ciężkich chwilach,bo nie okłamujmy się że macierzyństwo to idealny okres dla kobiety, zamiast się wspierać,rzucają sobie kłody pod nogi.
Popytałam przy okazji kolegów którzy mają dzieci i większość stwierdziło że "Baby za bardzo się wymądrzają".
Ostatnio w grupie blogerskiej przeczytałam "Wiecie, ja się boję skomentować cokolwiek na blogach,grupach parentingowych bo zaraz jest najazd, i nie ważne że piszę w dobrej wierze". Nie bez powodu powstają strony fejsbukowe które naśmiewają się z madek polek.

Na koniec chcę dodać że nie każda matka taka jest i nie każda matka pisze jakąś uwagę w złej wierze. Ale,pamiętajmy żeby szanować innych i pisać do innych z szacunkiem jeśli tego oczekujemy od innych.
Rób tak,jak podpowiada Ci serce, nie wiesz? Skonsultuj z lekarzem a nie na fejsbuku bo nikt Ci nie wystawi diagnozy,a przypuszczenia możemy stawiać wszyscy.
Wykorzystajcie energię na coś produktywnego,a jak nie macie na kim wylewać frustracji to polecam worek treningowy, albo spacerek po świeżym powietrzu.

Powiedzcie mi jakie macie zdanie na temat? Przebywacie na grupach mamusiowych na fejsbuku?
P.S. Dyskusja z dobrymi argumentami jest zawsze wszędzie mile widziana!

5 marca 2017

10 rzeczy które warto wiedzieć o Anglii.

Cześć. Po prawie dwóch latach w Anglii zauważyłam pare ciekawych rzeczy które warto wiedzieć. Jest wiele plusów a takze wiele minusów. Dzisiaj przedstawiam Wam 10 rzeczy które warto wiedzieć o Anglii.

1. SZCZEPIENIA:
W Anglii jest wolny wybór co do szczepień. Jeśli chcesz szczepić szczepisz, jeśli nie to nie. Jeśli jednak wybierzesz drugą opcję pamiętaj o tym że lekarz napewno będzie dyskutował z Tobą na ten temat, może również nazwać Cię nieodpowiedzialną matką/ojcem. Szczepienia są darmowe i plusem jest to że nieszczepione dziecko może normalnie uczęszczać do szkoły. W Hiszpanii np dziecko bez karty szczepień nie zostanie przyjęte do szkoły.

2. ANGIELSKIE KRANY:
To jest zmora wielu imigrantów, kiedy przyjeżdzasz i widzisz takie krany. Albo zimna woda,albo ciepła, w ewentualności możesz rozciąć butelkę by mieć ciepłą wode do mycia garów. W mojej kuchni taka butelka jest niezbędna, aczkolwiek w łazience gdy odkręcam ciepłą i zimną wodę robi się ona letnia.

3. JEŻDZENIE SAMOCHODEM BEZ PRAWA JAZDY:
Tak! W Anglii można jeżdzić bez prawa jazdy wystarczy Nam tylko pasażer obok który ma minimum 2 lata prawo jazdy, nie dostał żadnego mandatu i można jeździć. Na oficjalnej angielskiej stronie dotyczącej prawa jazdy są wytyczne co do jeżdzenia bez zdawania egzaminu czy uczęszczania na lekcje jazdy. W moim rejonie wystarczy się zarejstrować, zapłacic 79£ nakleić naklejkę L na samochód i można jeździć!

4. KARY PIENIĘŻNE ZA NIEOBECNOŚĆ W SZKOLE:
W Anglii co  6 tygodni jest wolne, tydzień bądź dwa, zależy od rejonu. Wiele lat temu zostały wprowadzone kary pieniężne za nieobecność nieusprawiedliwioną w szkole. Kara w naszym rejonie wynosi 60£ od rodzica. By dostać  "pozwolenie" na zabranie dziecka w trakcie szkoły musicie złożyć aplikacje do dyrekcji szkoły, jednym dają pozwolenie drugim nie. Tutaj bardzo naciskają na frekwencje uczęszczania w szkole,dziecko nawet biorąc antybiotyk może (często musi) iść do szkoły, Panie mogą podać lekarstwo po poprzedniej zgodzie pisemnej w sekretariacie. Jeśli pozwolicie wtrące że jest to bardzo fajne rozwiązanie, dzieci mają co 6 tygodni ferie a często są zabierane ze szkoły dla kaprysu rodzica. U Nas w szkole można dostać karę za częste spóźnianie się.

5. UBIÓR NOWORODKÓW:
To jest jedna rzecz która bardzo mnie zaskoczyła. A mianowicie jak tutaj matki ubierają dzieci a zwłaszcza noworodki. Zimno, -5'C, leje a ona idzie z takim noworodkiem bez czapki, bez skarpetek, bez kocyka. Na matki które jednak ubierają takie malutkie dzieci w odpowiedni sposób patrzą dość krzywo.  Ostatnio w CH widziałam kobiete która leżała obok mnie na porodówce właśnie bez czapeczki, bez kocyka, bez skarpetek a w tym dniu było -8'C, oczywiście ona ubrana po nos, czapka,kozaki, szalik,rękawiczki. Dla mnie jest to abstrakcją.

6. ZMIENNA POGODA:
W Anglii pogoda potrafi się zmienić w przeciągu 5 minut. Rano wstajesz,piękna pogoda, słoneczko świeci, 10'C na termometrze, Ty uśmiechniety od ucha do ucha, wychodzisz a tu nagle zaczyna lać. Z moich spostrzeżeń zawsze warto mieć coś dodatkowego w torebce. No i przede wszystkim,najważniejszy komplement ubioru w Anglii to...parasolka ;)

7. PORÓD:
W Anglii masz do wyboru parę sposobów na urodzenie dziecka. Istnieje poród naturalny, poród w basenie, cesarka na życzenie, poród domowy, poród rodzinny. Będąc w ciąży miałam do wyboru pare sposobów jak urodzić, położna najbardziej namawiała mnie do porodu w wodzie, aczkolwiek nie doszło to do skutku z racji komplikacji przy porodzie. Również w momencie znieczulenia możesz wybrać różne sposoby, epidural, zastrzyk w udo, gaz bądz morfina. Tutaj nikt nie odmówi Ci znieczulenia "Bo nie ma anestezjologa" , w momencie kiedy ja poprosiłam o epidural, w 3 min pojawił się anestezjolog. (Szkoda tylko że nie zadziałało znieczulenie :P ). Po porodzie równie szybko stawiają Cię na nogi i w najszybszym przypadku wychodzisz pare godzin po porodzie do domu. 

8. DARMOWA ANTYKONCEPCJA I ABORCJA:
W Anglii jest całkowicie darmowa antykoncepcja, krążki,tabletki, spirale,implanty i prezerwatywy. Wystarczy pójść do lekarza i poprosić o recepte nawet na prezerwatywy. Również jeśli chodzi o aborcję jest ona tutaj dostępna dla każdej kobiety która chce jej dokonać, aborcję można dokonać nawet po 24 tyg ciązy. Lekarz jednak może odmówić wypisania zgody na aborcje i wtedy trzeba się kierować do innego lekarza. Wspomnę jeszcze o tabletce PO , jest ona dostepna za darmo dzięki recepcie bądz można ją kupić np w Boots za 50£. Nie ważne ile masz lat, najpierw przechodzisz rozmowę z farmaceutą a potem możesz dostać tabletkę PO, bez zbędnych rozmów, latania po weterynarzach by wypisał recepte jak to wycztałam wiele raz na polskich forach internetowych.

9. MANDATY
Mandaty tu można dostać za rzucanie papirosa na ziemie, za długie parkowanie w docelowym miejscu, za karmienie gołębi (kary są od 2tyś£ za karmienie gołębi). 

10. MUNDURKI
W szkołach jest obowiązek noszenia mundurków. Nie spotkasz tutaj dzieci bez mundurku, no chyba że jest dzień bez owego mundurka. Zazwyczaj kolory mundurka są indywidualnie wybierane pod szkołe. W naszym przypadku mundurki są w kolorze zgniłej zieleni, do tego szara spódnica,szare rajstpopy bądz skarpety, czarne buty i biała koszula. Według mnie, jest to świetne rozwiązanie dla rodziców pod względem ekonomicznym jak i pod względem "A bo ja mam lepsze ciuchy jak Ty". Wszystkie dzieci są jednakowe. Nie ważne jakiej rasy, jakiego koloru, wszystkie dzieci mają obowiązek przyjść w mundurku do szkoły. Brak mundurku w Naszej szkole kończy się oddelegowaniem dziecka do domu, bądz nie wpuszczeniem do szkoły.


A Wy? Jakie ciekawe rzeczy zauważyliście mieszkając w Anglii?
Jeśli post wydał Ci się przydatny, udostępnij dalej ;)

25 lutego 2017

Jak być zorganizowaną mamą.

Kiedy w domu pojawia się noworodek, zazwyczaj wszystko się zmienia.  
Często robi się z tego armagedon.
Niemowlę płaczę,starszę coś od Ciebie chce, albo co chwile chodzi, całuje niemowlaka kiedy wreszcie go odłożyłaś, a potem z Tobą dyskutuje "Nie,mami ja jej nie zbudziłam, ona sama".
Nieprzespane noce,obolałe krocze, cycki jakby miały zaraz eksplodować a Ty nie wiesz w co włożyć ręce.
Chciałam się dzisiaj z Wami podzielić moimi sposobami na całą organizację domu kiedy pojawia się nowy członek rodziny,kiedy już nie ma tej swobody że starszak pójdzie umyje się sam, albo co lepsze zrobi sobie kolacje.

1. Organizacja.
Przede wszystkim organizacja. Moim strzałem w dziesiątkę było rozplanowanie sobie dnia na kartce. Dotychczas wstawałam o 6:00, piłam swoją kawę, szykowałam wszystko Albie do szkoły, 7:00 pobudka, śniadanie i wio do szkoły. Od kiedy Sofia się obudziła, zabrałam sobie kolejne 30min snu. Teraz wstaję o 5:30, najpierw robię mleko i kanapki do szkoły, daje Sofii jeść, drugą ręką pije zimną kawę. Kiedy już Sofia zje,odbeknie i ma dobry humor,odkładam ją do leżaczka i zaczynam. Ogarniam łóżko, myję gary, ubieram się,budzę Albę, śniadanie,ubranie obydwóch dziewczn i wio do szkoły. Alba ubiera się sama ale uczesać włos trzeba. W życiu nie zapomnę tego spaceru do szkoły w dwa dni po porodzie kiedy szłam okrakiem z poszytą dupą. To była mega atrakcja dla dzieci :D.

2. Przekazanie obowiązków.
Nie bójcie się przekazać obowiązków swoim mężom. To też są ich dzieci! Fakt mój mąż przez pierwszy miesiąc nie mógł mi pomóc ale po mocnej kampanii w pracy dostał swoje obowiązki. Nie kierujcie się tym że Wy to lepiej zrobicie! Tak tylko możecie wpaść w frustrację i depresję. Faceci też mają dwie ręce. Wiecie że czasami mężczyźni nie chcą się zajmować dzieckiem bo my kobiety ich do tego nie dopuszczamy? Emilio ma w obowiązku rano puścić pranie, przyszykować sobie kanapki do pracy (nie, już nie ma tak dobrze :P), musi również ogarnąć Albe po kąpieli a także Sofię. Oczywiście codziennie zajmuje się dziewczynami po pracy. Po miesiącu jedzenia zimnego obiadu powiedziałam dość! On też przyczynił się do zrobienia dzieci. W weekend to on przejmuje wszystkie obowiązki związane z dziećmi. To on musi ubrać,przebrać, dać jeść itd. Polecam Wam przekazywanie obowiązków, nie róbmy z siebie matek polek bo Nas to zgubi i nie będzie szczęśliwego finału.

3. Sprzątanie domu.
Zaangażujcie wszystkich domowników w domu. Wierzycie bądź nie, dzieci kochają mieć obowiązku, kochają być potrzebne. Dzieciom nie stanie się krzywda a Ty będziesz miała chwilę dla siebie no i oczywiście małą pomoc w domu. Do obowiązków Alby należy : pościelić swoje łóżko, posprzątać swój pokój,przygotować stół do obiadu, wynieść talerze po obiedzie, zebrać ciuchy z łazienki, zetrzeć kurze, utrzymywać porządek na stole o pod stołem. (Uwierzcie mi że musiałam jej dać obowiązkowo sprzatnie pod stołem bo te jej karteczki,rysunki,kredeczki doprowadzały mnie do szału), rano również jeśli Sofia nie współpracuje, musi się zająć siostrą bym mogła się ubrać, umyć zęby i ogarnąć do wyjścia.

4. Regularność.
Polecam Wam przyzwyczaić dzieci do regularności. Takiego małego noworodka również można do tego przyzwyczaić, (wiem, są wyjątki od reguły i nie zawsze się sprawdza ale starajcie się). Dzieci lubią mieć stałą pore wszystkiego. Odkąd urodziła się Alba, jest godzina 21:00 i Alba już leży czysta,pachnąca i najedzona w łóżku, (wykluczając wakacje,ferie itp), Sofię też staram się uczyć tego samego. O godzinie 19:00 zaczynamy kąpiele, kolację i szykowanie się do snu. (Tak, ogarnięcie dwóch panien zajmuje mi ok 1,5h nawet z pomocą męża). Dzięki takiej regularności, wieczorem mamy z mężem czas dla siebie, na rozmowe, na wspólną kolacje itp.

5. Nie odkładaj nic na później.
To był jeden z moich wielo letnich problemów. Potem to zrobię,potem ogarnę,potem bla bla i tak się zbierało,zbierało, ja popadałam w frustrację i kończyło się to nieciekawie. Wstajesz?Pościel odrazu łóżko. Rozbierasz się do mycia się? Odrazu po wyjściu wrzuć ciuchy do kosza na brudne ciuchy. Przed pójściem do łóżka,przyszykuj sobie pralkę na rano, potem tylko gdy wstaniesz naciśnij przycisk i gotowe. Gotujesz? Pomyj gary w między czasie. Niby takie proste czynności które kiedyś sprawiały mi trudność, mąż mnie piłował w tym temacie, oczwiście na początku jeszcze gdy nie było Sofii tylko po to by mi było łatwiej. Szkoda że wtedy widziałam to jak atak na moją osobę.

6. Miej dziecko przy sobie.
Jeśli trafił Ci się taki ewenement jak Sofia, gdzie często potrzebuje bardzo dużej uwagi, zabieraj dziecko ze sobą. Bujaczek,chusta, koszyk będzie do tego idealny. Kiedy ja chcę coś zrobić a Sofia nie chce współpracować wsadzam ją w bujaczek i krok po kroku opowiadam jej co robię. Często zmywając naczynia jedną nogą bujam bujaczkiem i opowiadam jej co robię. Włączam też muzykę i jej śpiewam,tańcze do niej. Jeśli już mamy dzień kiedy ona potrzebuje bliskości to wtedy się chustujemy i w chuscie robię wszystko to co mam do zrobienia.

7. Zadbaj o siebie.
Zadbana mama to szczęśliwa mama. Czasem jest trudno zadbać o siebie a raczej zrobić coś więcej jak umyć się,umyć zęby, ubrać się i uczesać ale szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Zamiast ubrać po raz kolejny dresy, wyciągnij jeansy, ładniejszą bluzkę i poczuj się lepiej. Niby mała rzecz a cieszy. Postaraj się znaleźć chwilę czasu dla siebie, na pomalowanie paznokci, pomalowanie się czy nawet na depilację ;) Wszystko zależy tylko od Ciebie.

To wszystko sprawdziło się u mnie bardzo dobrze odkąd jest Alba i Sofia. Na koniec jeszcze dodam że dla mnie i tak najważniejsze są potrzeby moich dzieci. I nie ważne czy będę musiała sprzątać po nocy, czy nie będę miała chwili by usiąść. Pamiętajcie o jednym. Ciuchy nie uciekną, koty z podłogi również (uwierzcie że próbowałam przegonić), potrzeby Waszych dzieci powinny być na pierwszym miejscu!


Jak wygląda Wasza organizacja w domu?
Dzielicie się obowiązkami?
Jeśli macie inne sposoby, podzielcie się nimi w komentarzach ;)

18 lutego 2017

Jak stworzyć idealny związek?

Jak stworzyć idealny związek?
Na pewno kupić sobie zestaw patelni, u mnie to działa! Często,gęsto zadajecie mi podobne pytania.
Jak stworzyć idealny związek? Jak po tylu latach wciąż kochacie się tak mocno?  Jak nie popaść w rutynę codzienności?
Dzisiaj przychodzę do Was z paroma radami które sprawiły, że Nasz zwiazek jest taki jak jest. Szczęśliwy, kochany, wymarzony, z uśmiechem i bez rutyny.

 Miłość. 
Przede wszystkim pojecie kochania siebie,wielbienia siebie, patrzenia w tą samą stronę. Miłość to nieracjonalne uczucie bliskości, zbudowane na wtórnym przeżywaniu swoich własnych emocji,odczuwanych jako wyjątkowe, unikatowe. Miłość nie posiada definicji. Albo to czujesz albo nie. Kochasz, albo nie.
Czy wciąż kocham?Wystarczy sięgnąć do emocji jakie się odczuwa jeśli emocje wciąż powodują wtórną przyjemność posiadania tych emocji,to miłość ma się dobrze. Kocham i czuje sie kochana <3 Rozumiemy się bez słów, kochamy spędzać razem wspólnie czas, czerpiemy przyjemność z ciszy,podejmujemy wspólne decyzje...


 Seks
Jeśli ktoś mi powie że seks nie jest jednym z najważniejszych punktów w związku, obiecuję że przez miesiąc czasu będę robić po 100 przysiadów dziennie. Seks...drugi najważniejsz punkt bynajmniej w Naszym małżeństwie. Nie wyobrażam sobie związku bez seksu. Ten moment to upust miłości, okazywanie sobie pożądania,uczucia, chęć dzielenia się przyjemnością. To coś bez czego mój związek by nie istniał. Ten moment odkrywania się nawzajem, dotyk,przyjemność, ewentualny owoc tej miłości w postaci potomka.  I z ręką na sercu, po 10-ciu latach, dwóch córkach dalej to robimy typowo jak dwoje nastolatków! A co!

 Zaufanie
To podstawa związku. Bez zaufania związek nie zaistnieje, nie bedzie scalony. Często my kobiety mamy problem z zaufaniem do naszych partnerów, wynika on z braku pewności siebie, poczucia mniejszości w stosunku do innych kobiet. Często nie czujemy sie zbyt atrakcyjne, widzimy zagrożenie i innej kobiecie. Bardzo duży procent kobiet na codzień sprawdza mężowi telefon,wiadomości prywatne, nie potafi zaufać w 100%. I to jest jeden z najwiekszch błędów w związku. Każdemu należy się karta zaufania od początku, i to my stawiamy granicę tego zaufania. Jeśli partner zawiódł Wasze zaufanie w poważnej sprawie, warto się zastanowić czy na Was zasługuję. Ja mojemu mężowi ufam bez granicznie. W przeciągu 10-ciu lat nigdy nie zawiódł mojego zaufania. Czy byliśmy razem, czy byliśmy osobno, ja byłam w Anglii, nigdy nie dał mi powodu do zachwiania tak ważnego pilaru w Naszym związku. I vice versa. Nigdy nie dałam mu powodu do braku zaufania, kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze wyjdzie,no chyba że chcecie kłamać swojego partnera całe życie...Nie w Naszym przypadku.


Przyjaźń,otwartość i wyrozumiałość.
Ludzie się od siebie różnią. Dlatego możecie z partnerem różnić się w wielu kwestiach. Tak naprawdę ważne jest na ile jesteście wobec siebie tolerancyjni. Kiedy jest ci źle, to co robisz? Dzwonisz do przyjaciółki, matki,siostry? On jest facetem, i tak nie zrozumie. To błąd. Partnerzy w związku powinni być też przyjaciółmi. Powinniśmy dzielić się swoimi troskami i smutkami także przede wszystkim swoimi radościami. W Naszm zwiążku to tak wygląda. On idealnie wie kiedy coś mi dolega, stara się zawsze to wyciągnąć ze mnie by jakkolwiek mnie pocieszyć. Kiedy ja płakałam po porodzie, kiedy czułam się najgorzej na świecie to on był tym pocieszycielem, jego ramię jest idealnym miejscem by się wypłakać, to on dodaje mi otuchy, wiary w siebie, to on mi kibicuje w każdym momencie, i to on zawsze wierzy we mnie jak nikt inny, kiedy mam problem on jest tą pierwszą osobą która o tym wie, i czasem jedyną.  To musi iść w dwie strony, dwie strony muszą dawać od siebie bo kiedy daje tylko jedna strona ta strona się kiedyś zmęczy i miłość się zakończy.

Rozmowa
Rozmowa,rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Po mimo wszystkich obowiązków, braku czasu,on pracuje,ja zajmuje się domem i bla bla bla, zawsze jest czas na rozmowę. Chociaż te minimum 5 min dziennie. (No 5 min to nie jest :P, kiedy on idzie na przerwe pierwsze co robi to pisze do mnie, wraca z pracy rozmawiamy,przed snem rozmawiamy).Rozmowa jest bardzo ważna i oczyszczająca. Podczas rozmowy możemy wspólnie podejmować decyzję, porozmawiać o zwykłych codziennościach dnia itd. Nasz związek ze względu na sporą różnicę wieku bez rozmów i kompromisów by nie pociągnął. Bardzo często mamy odmienne zdania,często dyskutujemy na wiele tematów (nie mylić z awanturami,kłotniami itd.), to kolejna podstawa Naszego długoletniego związku. Pamiętajcie, wystarczy tylko zapytać " Jak Ci minął dzień,kochanie?", i napewno Wasz partner się ucieszy że interesujecie się jego stanem.


Tak to wygląda u Nas, codziennie pielęgnujemy swój związek, kochamy się, rozmawiamy ze sobą, okazujemy sobie miłość na różne sposoby. Jesteśmy tak bardzo różni a tak bardzo podobni, tak bardzo różni że to Nas czyni wyjątkowymi. Idziemy za splecione wspólnie ręce w jedną stronę,podejmujemy tylko wspólnie wszystkie decyzję (no dobra, nie konsultuje zakupów kosmetycznych z mężem bo chcę dać mu pożyć w spokoju,co ma się chłopina denerować ;) ) I tak, również się sprzeczamy, również się kłócimy bo nikt nie jest idealny.
Na sam koniec podziele się z Wami Naszym najważniejszym punktem w związku.
Nigdy nie idziemy spać pokłóceni <3

Jak jest u Was? Czy Wy też wyznajecie podobne zasady?
Jakie są Wasze sposoby na udany związek?

12 lutego 2017

Nie idealna matka.

Cześć. Nie tak dawno,pisałam Wam o Ciaza (NIE) piekny stan. Dzisiaj post dotyczy nie idealnej matki :)
W świecie macierzyństwa, w social media, TV, praktycznie wszędzie, macierzyństwo jest kreowane na coś idealnego,słodkie pierdzenie,bezapachowe kupki, spanie w nocy itd.
Jaka jest prawda? Prawda jest taka że kłamią. Kłamią jak potrafią. Chyba tylko po to by taką potencjalną matkę wprowadzić w depresję poporodowa. Aktorki,piosenkarki,modelki pokazują idealne życie,ciało może 2 tygodnie po narodzinach dziecka?
A jak to wygląda to u przeciętnej matki?
Często zdarza mi sie chodzić w obrzganych włosach, bo albo się nie do patrzyłam, albo zostałam obrzygana gdzieś w locie natychmiastowego wyjścia z domu i nie pamiętałam by przetrzeć włosy morką ścierką.
Kupa również ma własne życie. Raz, na 2 min przed wyjściem do szkoły, nagle poczułam mokro...Mokra ja,mokra chusta, mokra Sofia. Kupa po pachy. I pomyślicie sobie Ah to nic takiego! No nic gdyby nie to ze zdałam sobie sprawę po całym dniu, ze chodziłam z osranym rękawem.
Nieprzespane noce, worki pod oczami jak stąd do Krakowa, ubranie pierwsze lepsze złapane w chwili wolnch rąk, zimna kawa, brak makijażu, uczesanie włosów raz na parę dni.
Kupy,pierdy,rzygi nie pachną fiołkami jak obiecywali.
Wciąż nie mam pieknej figury którą obiecywali mi w momencie porodu. 
Ah, to napewno dlatego ze nie karmię piersia!
Rozstępy nie zniknęły za pomocą magicznej różdżki, cycki tez nie podniosły sie jak to obiecywali w TV.


Po mimo najlepszej organizacji w moim domu, często gęsto brakuje mi czasu nawet na głupie 5 min w klozecie. 
Oczywiście zdawałam sobię z tego sprawę w momencie decyzji o macierzyństwie. 
W moim domu koty ganiają się po podłodze, ciuchy leżą i czekają na wsadzenie ich do szafek, brudne ciuchy wysypują się z kosza na pranie, często na obiad jest zupka chińska albo pizza. No cóż dopóki Sofia będzie nie odkladalna tak będzie to wyglądało. I tak, posiadam chustę, jest wiele rzeczy które mogę zrobić w chuście, ostatnio nawet nauczyłam się szorować klozet z zachustowana poczwarką, ale... Obiadu z chustą nie ugotuje. Dlaczego?  Wspominałam ostatnio że przypaliła sobie palnikiem rękaw od szlafroka?  No, wnioski można wyciągnąć samemu. 
Są tygodnie kiedy dni spędzam na leżeniu na kanapie, z dzieckiem na rękach, wtedy nadrabiam blogi, YouTube itd. Bujaczek nie, chusta nie, wózek nie, tylko mama, mama i mama. 
Oczywiście nie zaniedbuje swoich obowiązków, co oznacza kolejne 3h snu, bo trzeba wstać, ogarnąć dzieci, iść do szkoły, zrobić zakupy. 
Czy Wy też tak macie że po godzinie od sprzątania znowu jest burdel?  Czy to tylko u mnie?  Nie wspomnę że we czworo mieszkamy na 15m2.
Sprzątam, gotuje, piszę, edytuje, piorę, po nocach. Często chodzę spać o 3:00 potem pobudka o 4:30 na butlę i budzik znowu dzwoni o 6:00 czasem mam ochotę trzepnąć nim o ścianę, ale wtedy myślę że szkoda mi mojego nowego telefonu. 


I tak. Tak to wygląda. Nie ma ludzi idealnych. Samej brak mi 95% do idealności. Ale co jest najważniejsze?  
Czysty dom?  Pełen makijaż?  Zajebista fryzura? 
To nie w moim przypadku. 
Najważniejsze są dzieci. Odrobione lekcje, czytaniem książek, czyste i pachnące pupy. 
I nie wiem jak jest u innych. Tak jest u mnie. 

Nie dążę do idealności. Wole swój mały burdel z uśmiechniętym buziami od ucha do ucha. 
By moje dzieci były zadbane. 
Kiedy odpocznę? 
W grobie. 
Jedno jest pewne. Nie warto patrzeć na innych. Ważne jest to jak my się czujemy i co jest dla Nas najważniejsze. Jakie są Nasze podstawowe wartości. Na czym Nam najbardziej zależy. 
I nie patrzymy na to jak wyglądają celebrytki. One mają sztab ludzi za sobą. 
Ludzi od stylizacji, makijażu, sprzątaczki, opiekunki. A my? Najzwyklejsze mamy?  Jesteśmy zdane tylko na siebie. Na swoją sile, na swoje zaparcie. 
Więc ...Piekna chwilo trwaj jak najdłużej! 
Bo ja... Kocham ten swój mały świat wariatów. 


Czy u Was jest idealnie? 

6 lutego 2017

Podwojne macierzynstwo z perspektywy mezczyzny.

Czesc. Dzisiaj,kolejna czesc w ktorej moj maz odpowiada na moje zadane pytania. 
Czyli Podwojne macierzynstwo z perspektywy mezczyzny.

1. Drugie dziecko, kolejna dziewczyna,Ty pracujesz, jak sie w tym wszystkim odnajdujesz?

Powoli. Pierwszy miesiac to byl istny armagedon,niestety do stycznia pracowalem po 12h i nie moglem brac udzialu na 100% w calej nowej sytuacji, nie moglem bardziej pomoc Paulinie, moje dni wygladaly tak: Wstac,zjesc sniadanie,isc do pracy,wrocic, zjesc kolacje i spac. I tak przez pierwszy miesiac zycia Sofii. Ale Paulina dala sobie swietnie rade sama. Dla  niej najgorszy byl pierwszy tydzien i cala reorganizacja planu dnia, plus do tego cala poszyta,obolala i praktycznie sama.

2.Jak wspominasz narodziny Sofii?

Nigdy jeszcze nie widzialem tak cierpiacej Pauliny. Nigdy przez tyle lat zwiazku. To byl badzo ciezki porod, dla niej fizycznie i psychicznie. Wiele godzin czekania w bolu,niewiedzy,Paulina z skurczami krzyzowymi co 6min przez cale 25h. Epidural nie zadzialal, przy porodzie byly komplikacje,na sile wyciagali Sofie. Ja tylko moglem tam byc i trzymac ja za reke. Tak jak ona prosila. Cierpiala i to bardzo. Skurcze krzyzowe,oksytocna,Sofia twarza w lewa strone,potem ja nacinali i wciagneli vacumm. Po polozeniu Sofii na piersi pamietam ze dalem Paulinie calusa w czolo i powiedzialem "Juz jest". Najgorsza byla niewiedza, multum ludzi na porodowce,nikt Nam nic nie mowil. Jestem bardzo dumny z mojej zony. Ja zapewne po godzinie bym tam umarl z bolu.

3. Jak sobie radzisz z nieprzespanymi nocami?

Musze szczerze przyznac ze to Paulina wstaje zawsze w nocy do Sofii. Pierwszy miesiac budzila sie co 3h na mleko,obydwoje chodzilismy z zapalkami w oczach. Chociaz Paulina bardziej bo to ona wstawala. Ja tylko zajmowalem sie Sofia w miedzy czasie gdy ona robila mleko. I jestem jej bardzo wdzieczny za to ze pomimu bolu,zmeczenia to i tak nie wymagala ode mnie wstawania w nocy ze wzgledu na moja prace.

4. Jak sie dzielicie obowiazkami w domu?

Od wtorku do soboty to ona zajmuje sie na 100% dziewczynami. Ja w tygodniu przejmuje dziewczyny na godzine, wtedy ona ma ta godzine dla siebie. Chociaz wolabym zeby ta godzine przeznaczyla na siebie i wypicie cieplej kawy,zjedzenie czegos cieplego a ona zamiast tego,ogarnia wszystko w domu. W weekend'y mam ustalone ze to ja sie zajmuje dziewcznami. Ona wtedy robi to co ma zaplanowane, ogarnia mieszkanie, pracuje na komputerze,ma czas a swoj makijaz,czasem przyjmie klientki.

5. Jak sie czujesz w nowej roli? Podwojne tacierzynstwo plus do tego dwie dziewczny.

Czuje sie wspaniale. Mam piekna i cudowna rodzine. Taki moj maly osobisty babiniec w domu. Oczywiscie mam zero glosu bo i tak moje baby mnie przegadaja.

6. Dwie dziewczyny to teraz przydalby sie jeszcze syn. Jakie masz zdanie na ten temat?

Nie mam parcia na posiadanie syna. Mam dwie wspaniale i cudowne corki, to mi wystarczy,jesli ktos ma parcie na syna to juz jego sprawa. My jako rodzina i jako malzenstwo tego parcia nie posiadamy i nigdy nie posiadalismy. Dla Nas najwazniejsze bylo to zeby obie byly zdrowe i szczesliwe.

7. Z Twojej perspektywy. Jak odnalazla sie w tym wszystkim Paulina?

Przyznam szczerze ze bardzo dobrze. Tydzien zajelo jej zorganizowanie wszystkiego na tip top. Organizacja w domu do wyjscia do szkoly,odrabianie lekcji z Alba, obiad,zakupy,wszystko ma obliczone w czasie. Wiem ze czesto a nawet codziennie chodzi bardzo pozno spac by wszystko miec ogarniete by rano mogla sie napic cieplej kawy. Ona nie nawidzi zimnej kawy. Podziwiam ja. Pamietam jak zaraz w poniedzialek 2 dni po porodzie rano napisala mi sms'a Jestem dumna z siebie. Doszlam na czas do szkoly! Ona nienawidzi sie spozniac. Ja bym sie tak nie odnalazl w tej sytuacji.

8. Jak widzisz przyszlosc kiedy Paulina bedzie musiala wrocic do pracy?

Bedziemy sie dzielic opieka. Juz mamy wszystko ustalone na ten temat. Ona bardzo chce wrocic do pracy. Zalozyc swoj biznes, na to odklada pieniadze. A ja jestem po to by jej pomoc w jej marzeniach. Do tego czasu zostalo jeszcze sporo miesiec,wszystko moze sie zmienic ale taki jest wstepny plan na poczatek.

9. Jak wygladaly Wasze wspolne pierwsze swieta?

To byl magiczny czas. Paulina jak zawsze miala wszystko zapiete na ostatni guzik. Nawet mialy ciuchy w takich samych barwach. Cos magicznego. Prezenty pod choinka,usmiech nieschodzacy z twarzy. Przeogromne szczescie. Dziekuje mojej zonie za to. Za to ze stanela na mojej drodze w najbardziej kryzysowym momencie mojego zycia i dala mi najpiekniejsze szczescie.Nigdy nie wyobrazalem sobie takiego szczescia jak mam teraz.

10. Planujecie kolejne trzecie dziecko?

Kto wie? My nigdy nic nie planujemy. Zycie samo zweryfikuje. Za 3 lata podejdziemy do tego tematu i zobaczymy jaka decyzje podejmiem. Ja bym bardzo chcial, ale oboje musimy chciec. 


25 stycznia 2017

2 miesiace!

Czesc!
Dzisiaj mija drugi miesiac Sofii!
Chcialabym Wam dzisiaj napisac o Niej pare slow!
Jaka jest Sofia?


Sofia to taki smieszek. Od rana do wieczora z usmiechem na twarzy.
Najbardziej i najpiekniej usmiecha sie do siostry.
Jest pogodna,wesola,grzeczna,cycus mamusi.
Uwielbia sie kapac. Ale nie nawidzi swojej wanienki. Najbardziej uwielbia sie kapac z mama i siostra pod prysznicem. Jak ja tylko rozbieram do kapania to jest usmiechnieta od ucha do ucha.
Wazy juz 4,150kg i mierz 53cm.
Tyle do kochania <3


Sofia uwielbia kiedy matka sie przed nia blazni tylko po o by mogla umyc gary. 
Usmiech od ucha do ucha jak matka tanczy albo tlumaczy jej dlaczego akura ten plyn do mycia garow kupuje.
Od ok 2 tyg przesypia w nocy nawet do 6h.
Co wieczor zasypia sama w swoim koszyku, bez placzu, bez histerii. 
jej rytulalem od dwoch tygodni jest godzinka lezenia po kapieli i mleku i odplywa,sama,bez smoczka.
Jej ukochanym kompanem do pogadanek jest Pikachu, niestety po 20 min rozmowy, jak typowa baba, dostaje histerii na jego widok :P


Niestety nie ominal Nas skok rozwojowy 7-dmego tygodnia.
Trwal tydzien.
Placz,rozdraznienie,lezenie tylko na mamie. To zle, powiedz jej cos to zle, daj buzi zle, mleko nie,wozek nie,chusta nie. Wszystko na nie. Na szczescie nocki przespiala dobrze.
Oprocz skoku rozwojowego meczymy sie z kolkami. Jak brzuszkowy etap pierdow i kupy mamy za soba tak teraz mamy kolki. Walczymy o pozbycie sie kolek codziennie.
Nowe butelki, kropelki,masaze, cieple oklady. Mamy nadzieje ze szybko przejdzie bo szkoda by sie meczyla bidulka.


I chociaz czasem mamie rece z sil opadaja, to i tak mama kocha do szalenstwa.
Nie moge uwierzyc ze to juz 2 miesiace od dnia kiedy sie poznalysmy po dlugich meczarniach.
<3

17 stycznia 2017

Chustowanie.

I my wpadłyśmy jak śliwka w kompot po tygodniu nieodkładalności młodszej księżniczki Sofii.
Wreszcie zdecydowałam się kupić chustę. I oto tym sposobem...odzyskałam ręce i możliwość założenia majtek dwoma rękami po wyjściu z klozetu.
Wybór padł na Sunny Ammolite 5,2m ze sklepu https://littlefrog.shop/ 
Cena chusty to 215zł plus wysyłka do Anglii ok 40zł. Akurat trafiłam na zniżkę chociaż po dodaniu wysyłki i tak wyszło mi tyle samo. Chusta przyszła do mnie w niecały tydzień kurierem.


Z góry chciałam tutaj podziękować Agnieszce która cierpliwie odpisywała mi na wszystkie moje pytania zwiazane z chusta,noszeniem itd.
Kiedy koleżanki z wizażowego foum zaczęły pokazywać chusty, zachwalać sobie i jak to ogolnie wygląda chciałam i ja! Napaliłam się jak szczerbaty na suchary. 
Dodałąm się do wszyskich mozliwych grup na "fejsbuku" by patrzeć, czegoś się nauczyć,ewentualnie kupić chustę,ale patrząć że ceny używanych są identyczne albo i wyższe od nowych,postanowiłam kupić nową.
Coś mojego.Mojego i Sofii.
Ubolewam bardzo w tej chwili że z Albą nie mogłam pozwolić sobie na chustowanie, ale niestety taki wydatek nie wchodził w mój budżet.


PP,kangurek,plecak,dupowpadka,wkładzik,wykochana,złamana. 
Tego wszytkiego musiałam się nauczyć. Czytałam po grupach i zastanawiałam się "O czym te kobiety piszą?"
Dopiero później doczytałam co oznaczają te słowa :D.





Pierwsze wiązanie za nami. Łatwo nie było, wiązałam według instrukcji dodanej do chusty. 
Nie było łatwo bo ja to do takich rzeczy jestem sierota :P ale szybko poszło. Sofii bardzo się spodobało. 5 min i dziecka nie było.
Powoli z każdym wiąaniem idzie lepiej,dopiero wczoraj zabłysnęlam inteligencją że jak pociągne za jeden kolor chusty to niema luzu w części która odpowiada za ten kolor.
Praktyka czyni mistrza :D.


Na chustę zecydowałam się ze względów praktycznych.
Odprowadzenie Alby do szkoły,pójście na szybko do sklepu no i wolność rąk. 
Codziennie muszę wychodzić min 10 minut wczeniej by ogarnąć wózek, zapakować Sofię i wyjechać z wąskiego korytarza. A tutaj,chwilka i gotowe.
Do tego to cudowne uczucie bliskości,kiedy Sofia wypluwa smoczek i kładzie swoją głowę do mojego serca,to uczucie nie jest do opisania.




Idąc z chustą nie ma dnia żeby ktoś mnie nie zaczepił na ulicy.
Ostatnio będąc na zakupach, starsza babinka opowiadała mi przez 20min jak ona wiązała i nosiła 50 lat temu swoje córki :)
Zresztą, jakie było moje zdziwienie kiedy na ostatniej wizycie health visitor,Jaqueline zrobiła mi przyśpieszony kurs wiązania. A mówił Emilio "Weź Ty się nie wychylaj z tą chustą jak przyjdzie bo nie wiadomo jak zareaguje". Dobrze że jednak zapytałam o jej zdanie ;)


Podsumowując!
Jestem BARDZO ale to BARDZO zadowolona z mojego zakupu.
Nie były to małe koszta ale uczucie które napływa na Ciebie w momencie tej bliskości jest bezcenne.
Również jestem bardzo zadowolona ze sklepu LITTLE FROG .
Szybka akcja,zakup,zapłata i chusta szybko do Nas dotarła.
A więc teraz pozostaje Nam się motać,chustować,nosić i czerpać przyjemność z bliskości <3

A Wy?
Chustujecie?
Nosicie?
Motacie?
Dajcie znać, jestem ciekawa jak to wygląda u Was.
Oczywiście na sam koniec zapraszam Was na fejsa,tam znajdziecie codzienną dawkę aktualizacji ;)

8 stycznia 2017

Siostrzana miłość.

Uważaj, będzie zazdrosna. Uważaj bo za duża różnica wieku. Uważaj,uważaj, i bla bla bla. Takie teksty słyszałam non stop kiedy zaczęłam oznajmiać że jestem w ciąży. Według wszyskich 7 lat różnicy pomiędzy dziewczynami to armagedon i oczywiście jaka ja zła że wcześniej nie zdecydowałam się na drugie dziecko. 
Jak wygląda relacja sióstr? 


Alba jest zakochana w siostrze i viceversa. 
Od pierwszego dnia odkąd cała trójka dowiedziała się o ciąży, Alba dbała o mame, gadała do brzucha,masowała brzuch, czekała na kopniaki, kompletowała ze mną wyprawkę i nie mogłam kupić nic bez jej konsultacji :D również asystowała mi przy każdej wizycie na USG.
Alba gdy wstaje pierwsze co robi to idzie zobaczyć czy Sofia śpi. Jak śpi to jest smutna, ale jak tylko nie śpi to jest najszczęśliwym dzieckiem na świecie. Całuje, tuli,opowiada siostrze o swoich snach i planach na cały dzień. Gdy idzie do szkoły zawsze mówi każdemu by zajrzał do wózka i zobaczył jej ukochaną siostre.
W dzień poznania w szpitalu popłakała się. Nie wiedziała czy może ją dotknąć,pocałować. Gdy wzięła ją na ręce pocałowała ją w czoło i rzekła Kocham Cię.


Najbardziej uwielbia gdy idziemy się myć we trzy. Wtedy to ona polewa wodą siostrę, nakłada jej płyn do mycia się, jest mega przeszczęśliwa.
Nie mogę nie wspomnieć że uwielbia całować Sofię po stópkach, tak jak matka :D
Czyta jej książki,opowiada co robi,rysuje dla niej rysunki, nawet jej zrobiła ryunek na śliniaku i na bodziakach :) Mówi mi że mam Sofię kochać tak bardzo jak kocham ją. Są dni kiedy każe mi się budzić w nocy żeby pomóc dać mleko.
Sofia również uwielbia swoją siostrę. Widać to po jej reakcjach.Największe uśmiechy i jest najbardziej rozgadana jak siostra do niej mówi. Patrzy się na nią jak na obrazek. Stara się jej coś powiedzieć, banan na buzi od ucha do ucha. Również uwielbia ją ciągnąć za włosy. Uwielbia gdy siostra masuje po brzuszku i całuje w stópki.

Jak narazie relacja sióstr jest piękna. Ja się rozpływam na ich widok.Kiedy są razem,kiedy uśmiechają się jedna do drugiej.Kiedy Alba jest bardzo chętna do pomocy.  

Jak Wasze dzieci traktują swoje rodzeństwo? 
Jaka jest różnica wiekowa między nimi?
Całuje Was mocno <3

1 stycznia 2017

Rok 2016.

Pierwsza notka w 2017 roku musi być podumowaniem roku 2016.
Rok 2016 to był zawirowany rok. 
Rok smutku,depresji,wielu zmian, radości, narodzin. I chociaż były złe momenty, te lepsze wynagrodziły je w najlepszy sposób. Zreasumujmy delikatnie ten rok :)

10/03/2016
Podpisałam umowę na stałe w pracy. Jaka była Nasza radość.Wreszcie troche stabilizacji, tego Nam było trzeba po tylu latach niewiedzy "Co bedzie jutro". Długo się nie cieszyliśmy...

24/03/2016
Tego dnia nie zapomne nigdy. Coś mnie tknęło,szłam po chleb na kanapki do pracy. Poszłam do apteki kupić test. Tego dnia miałam dostać okres. Nie dostałam.Już od dłuższego czasu chodziłam senna,nie mogłam jeść, chodziłam płaczliwa. Na godzine przed pójściem do pracy zrobiłam test. Wyraźniejszych kresek to ja nie widziałam nawet przy tescie z Albą. Jedyne co wydusiłam z siebie to O KURWA.


11/05/2016
Mój główny przełożony podejmuje decyzję o moim natychmiastowym zwolnieniu dyscyplinarnym za rzucie gumy na produkcji. Zero otrzeżeń, zero niczego, inni ludzie robią gorsze rzeczy a jednak to mnie zwalniaja. I do tego dycyplinarnie. Nigdy nie zapomne twarzy mojego group lidera który prosił by mnie nie zwolnili...
Tu zawala mi się świat. Ja już z widocznym brzuchem, ciąże przechodzę bardzo źle, moje szanse na znalezienie pracy graniczą z cudem...Tego dnia wracałam do domu dłużej niż zwykle.Szłam w wielkim deszczu, po twarzy spływały mi łzy zmieszane z deszczem.

18/05/2016
Emilio znalazł pracę!

15/07/2016
Poznajemy płeć Naszego dziecka! Bedzie druga córka!!!


22/07/2016
Przyszla do Naszej szkoly w pazdzierniku, nie znajac slowa po angielsku. Za najlepszy progres w nauce jezyka angielskiego oraz za najlepsze wyniki z calej szkoly w matematyce. Nagrode specjalna oraz wygrawerowane imie na tablicy szkolnej dostaje Alba Zuzanna. Chyba nic nie muszę dodawać :)


8/08/2016-18/08/2016
Wakacje w Hiszpanii.
Wyczekane,wymarzone, wreszcie trochę odpoczynku. I co? No przecież nie mogło być dobrze. Dorobek Naszych wspólnych lat znaleziony na śmietniku, spanie u teściów, każdy robił z Nami plany, bez pytania czy mamy inne plany. Jaka była Nasza ulga kiedy przekroczyliśmy próg Naszego mieszkania. 
Mówiąc że Alba weszła do domu i popłakała się ze szczęścia ze wreszcie jest w domu,nie musze dodawać nic więcej.

23/11/2016
Odeszły mi wody :)))))))))

25/11/2016
Po 25h męczarni, rzeźni,komplikacji i dużej ilości krwi. 
Jest!
Sofia Wiktoria <3 
I wreszcie nazwa bloga nabiera innego sensu <3


24/12/2016
Nasza pierwsza Wigilia w komplecie <3


25/12/2016
Mam już miesiąc :)



27/12/2016
Emilio dostał stały kontrakt pracy :) Jako jedyny! Po mimo bariery językowej po raz kolejny pokazał Nam że z Nim nie musimy się martwić o jutro. Jestem mega dumna z Niego <3

Podsumowując. Ten rok nie należał do łatwych. Z mojej perspektywy. Sporo kłód pod nogi,sporo łez. Ciążowe dolegliwości,chęc wywoływania porodu bo waga nie szła do góry,depresja po stracie pracy, niewiadoma przyszłość.
Ale jedno mogę powiedzieć. To że trzymamy się zawsze razem daje Nam siły na kolejny dzień, na kolejne wyzwania. Jedyne czego sobie życzę na ten nowy rok to wytrwałości i uśmiechu. Uśmiechu moich córek bo wtedy wiem że to dobrze robię.


Dziękuje Wam za kolejny rok. To już osiem wspólnych lat! Mam nadzieje że dalej tu będziecie i Nasza rodzina z dnia na dzień będzie się powiększać. 
A Wam na ten nowy rok życzę przede wszystkim zdrowia bo jak jest zdrowie to wszystko da się zrobić. 


YOUTUBE

Popular Posts

copyrigth_by_pau. Obsługiwane przez usługę Blogger.

YOUTUBE

Blogroll