25 lipca 2015

Hello England.

Hej! Jak wiecie albo i nie wiecie, zmienilam piekna sloneczna Hiszpanie na smutna deszczowa Anglie. Czekaja mnie dwa miesiace na angielskiej ziemi.
W poprzednich notkach pisałam że mamy plany wyjazdowe tylko musieliśmy czekać na odpowiedni czas. Kiedy będzie praca. Moi rodzice oraz brat blizniak tu sa wiec jest o wiele łatwiej.
Nie bede kłamać że przyjechałam sobie bo mi sie nudziło. Przyjechałam by trochę zarobić,odłożyć, odżyć finansowo. Emilio pracuje ale co z tego jak jeszcze wypłaty nie dostał? Nie wiemy kiedy dostanie wypłate...hotel jest wypłacalny ale nie wiadomo kiedy. W zeszłym roku zapłacili w grudniu za sierpien wiec szczerze nie wiem jak to będzie.
Moje dzieciątko na drogę zrobiło mi rysunek. Piękny, oraz dostałam misia bym nie miała koszmarów bez niej. Musze szczerze powiedzieć że to jest bardzo mądra dziewczynka. Rozumie ze mama musiała pojechać. Płakała bidulka ale jest pod opieką taty i babci oraz dziadka. Wiem że mimo iż nie podzielam sposobu wychowywania teściowej to wiem ze Alba jest w dobrych rękach.Plus do tego jest z kuzynką Julią, chociaz Julia to diabeł wcielony no ale zapowiedziałąm im ze maja się nie kłócić bo jak przyjadę to będe zła :P
Podróż do Alicante przebiegła mi dobrze. Mimo iz to ponad 5h jazdy autobusem ale szybko mi minęło. Fajny kierowca (mam to szczęście że trafiam zawsze na fajnych kierowców). Gorzej z moim siedzeniowym partnerem. Facet lat 69, jechał do Valencia do miłości swojego życia którą poznał w internecie :D. Gorzej że w ogóle go nie mogłam zrozumieć, jakby miał problem w mówieniu, bardzo wolno mówił i musiałam aż odbyt wytężyć żeby go zrozumieć :P a obok miałam faceta który miał niewidocznego przyjaciela i tak gadał sam do siebie :P.
Gorzej już było na lotnisku. Chwila nie uwagi i jakis facet chciał mi ukraść żarcie z tacki. :P wyjadał wszystkie tacki puste, frytki,picie itp. Nie wiem jak on się dostał na lotnisko bo jest dużo ochrony, są psy, to samo na stacji autobusowej, pies tez wąchał moje walizki...na bramkach musiałam wszystko wyciągnąc przez moją butelke tą co sobie kupiłam MY BOTTLE :P. A ja tak wszystko upchałam żeby było git, kosmetyki,pędzle wszystko. Dobrze że majtek nie miałam :P. 
O samolocie już nie wspomne. Siedziałam w środku,blisko skrzydła, między dwoma anglikami. Jeden lekko podpity, drugi taki starszy facet. No ale poczytałam i praktycznie 70% lotu przespałam. Przy starcie myślałam że dostane zawału. Dostałam głupiego ataku paniki (lecze się na nerwice), nie mogłam oddychać, w Alicante lało. W samolocie na starcie nie było klimatyzacji, 42C na zewnatrz. Najgorsze startowanie w moim życiu. I dużo turbulencji.

Najgorzej było mi przejść przez bramki już na lotnisku East Midlands. Nie jestem podobna w ogóle na zdjęciu i musiałam pokazać to co napisałam w papierku na paszporcie. Blizne na nodze, tatuaże itp żeby mnie przepuścili :P.
A na zewntrz czekała na mnie mama i tato. Nawet bukiet różowych róż dostałam. No i jak się nie popłakać?
Zimno tu :P wczoraj lało cały dzień. Ja tu patrząć na tate że chodzi w krótkim rękawku zabrałąm sporo letnich ciuchów, o jakie było moje zdziwienie jak myślałam że zamarzne. :P

I tak wyglądała moja podróz. Przede mną dwa miesiące w Anglii. Mam w planach sporo zwiedzić, zobaczymy czy się uda. Chciałabym też się zobaczyć z paroma osobami ale musze poczytać jak się dostać, o autobusach itp.
Byłam też już na testach w sprawie pracy. Ale o tym w następnej notce. Teraz będę Was zasypywać notkami z Anglii hehe. 
Trzymajcie się :*
<3



13

7 lipca 2015

Hej.

Hello! Żyjemy! Przeprowadziliśmy się wreszcie! Uwierzycie lub nie ale w trakcie wyprowadzki zadzwonili do mojego męża do pracy w hotelu. Głupi ma zawsze szczęście :P
 Zacznę może od zakończenia roku szkolnego. Nie było źle. Fajnie tańczyli, dostali pamiątkowe zdjęcia. Na ta okazje kupiłam nowy aparat, nowego Nikona na którego oszczędzałam sporo i co? Ukradli mi go na plaży więc nie mam ani filmików ani zdjęć...jedno mi się udało uratować które wrzuciłam od razu.
Dziecko przyniosło same szóstki więc jesteśmy dumni :) Pani tez bardzo wychwalała Albę, zwłaszcza z czytania. Gorzej z jej gadaniem na lekcjach, ale to jest rodzinne, po mamusi :P.
Teraz dziecko zaczyna nowa szkołę, nowi koledzy/koleżanki. Jeszcze nie wiemy gdzie się dostanie bo w dwóch szkołach do których składałam dokumenty nie ma miejsc...

Mieszkanie zdaliśmy, kaucje dostaliśmy i za te pieniądze mąż mi kupił wypasioną lodówkę :D nawet ja się mieszczę do zamrażalnika :P. Gorzej było ją wnosić do domu.
Nasze dni spędzamy na rozpakowywaniu się, plażowaniu, na basenie i tak mijają nam dni. Ja poszukuję pracy, mam nadzieje że szybko znajdę bo dzisiaj wszystko jest tak drogie ze z jednej wypłaty człowiek nie może wyżyć.


I wreszcie po miesiącach ruszania się wypadł Albie pierwszy ząbek :D mój mały szczerbol tak śmiesznie teraz gada ze hej.
Zaliczyliśmy też festyn u teściów na dzielnicy. Było fajnie, Alba poszła typowo ubrana i wyglądała przepięknie.

Na koniec wrzucam Wam trochę zdjęć. Nie są najlepszej jakości bo robione tabletem ale dopóki nie uzbieram na nowy aparat został mi tablet :P







 Wieloryb :D







 Tato pracuje a my sie basenujemy na hotelowym basenie. :P

I tak nam mijaja dni :) Za pare dni postaram się napisać nowa notke, obiecuje :P
Ktoś jeszcze tu zagląda i tęskni :D?

12
25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych").. Zapoznaj się z zasadami przetwarzania danych osobowych. Treść polityki prywatności jest zgodna z wymogami regulacji o ochronie danych osobowych obowiązującej od dnia 25.05.2018 r.
copyrigth_by_pau. Obsługiwane przez usługę Blogger.