20 sierpnia 2016

Piekielne wakacje. I czesc.

Wreszcie powrocilismy. Z piekielnych wakacji. Nawet nie wiem czy piekielne to jest dobre okreslenie...Najgorsze wakacje zycia o tak, lepiej brzmi w tym kontekscie.
Kiedy juz w pierwszych minutach postawienia nogi w Naszym miasteczku wiesz ze chcesz wracac do swojego domu.
Z powodow ktore nie sa do opisywania na blogu, nie moglismy zajac mieszkania w ktorym mieszkalismy wczesniej poniewaz wlasciciel zmienil zamki, a pare dni pozniej znalezlismy 90% naszego dobytku na smietniku. To tylko wisienka na calym wakacyjnym torcie. Cos tam udalo Nam sie odzyskac. Zdjecia i pamiatki z narodzin Alby i reklamowke ciuchow. Ot, caly dobytek Naszego zwiazku. Emilio w smietniku,ja obok bo przeciez nie moglam wskoczyc z brzuchem do srodka.
To wszystko oznaczalo pobyt u tesciow, poniewaz miejsc w hotelu nie bylo, a biletow juz nie moglismy przebukowac bo zwyczajnie nie bylo miejsca.
Wyobrazacie sobie piec osob i dwa psy w kawalerce? No ja tez nie.
Na szczescie po dwoch nocach szwagier ze szwagierka zaproponowali Nam pokoj u siebie i jakos wyszlismy z poczatkowego piekla.
Moje dziecko juz w pierwszych godzinach plakalo ze chce wracac...Ja z Emilio to samo.
Tak pieknie zaczely sie Nasze wakacje.


Wracajac do samego lotu, jakos przezylismy ale startowanie bylo okropne. Mi cisnienie spadlo, ciemno przed oczami, przy samym starcie myslalam ze zejde na zawal. Emilio to samo. Najlepsze byla Alba i Sofía. Alba oczywiscie sie z Nas smiala ze sie boimy jak dzieci a Sofía dawala popalic kopniakami. Ogolnie caly lot przebiegl bez turbulencji, spokojnie, a ladowanie bylo nawet spoko.
Na lotnisku czekali tescie. 
Samych dwoch godzin jazdy plus tesc za kierownica nie wspominam zbyt dobrze.


Juz na miejscu czekala Julia, Emilio siotrzenica. Jeszcze nie widzialam kogos kto tak plakal z radosci jak ona gdy Nas zobaczyla. Histeria z radosci. Od tamtej pory byly nie rozlaczne. Do odstatnich dwoch dni gdzie juz sie bardziej klocily. :P 
Dalsza historie napisalam na gorze. 
Cala radosc zniknela. Nasza radosc. Inni byli zadowoleni, a my w srodku rozerwani. 

Z tych przyjemniejszych rzeczy to pobyt na plazy chociaz bylismy tylko trzy dni i do tego jeden wieczorem, Wialo tak mocno ze fale byly bardzo wysokie nawet Emilio ekspert w falach juz w pewnym momencie mial problem z wyjsciem. Wiec trzeba bylo korzystac z basenu.


Zolta flaga nie zachecala do kapieli. Alba ktora panicznie boi sie fal, my z dwojka dzieci bo Julia nie odstepowala kuzynki na krok,ja z brzuchem wiec lepiej bylo dmuchac na zimne.
Woda byla cieplutka, slonce nie grzalo tak jak zawsze. Ja nawet sie nie spalilam chociaz raka zaliczam co rok :P


To byly te najfajniejsze chwile w calych wakacjach. Cisza,spokoj, na swoj wlasny sposob. Zero pospiechu, Wdychajac powietrze, odciazajac troche mysli tych wszystkich zdarzen na samym poczatku. 





Na drugi dzien wybralismy sie rowniez do Naszej ukochanej knajpki. Tam gdzie rowniez wyprawialismy Nasze wesele. Ludzie Nas przyjeli mega fajnie. Jak zreszta zawsze. Nasz staly kelner Raul jak zwykle Nam serwowal i jak zawsze byl mega przemily. Tak to mozna zyc.
Ja nie pilam alkoholu ale najadlam sie za wszystkie czasy :D 
Sa takie miejssca na ziemi gdzie chcesz wracac. I ten bar jest wlasnie jednym z Nich.


Na basenie rowniez sie nie obylo bez atrakcji. Bylismy swiadkami 2,5 letniego dziecka ktory sie topil. Glupota i nie uwaga matki i prawie skonczylo sie tragedia. Matka plecami do basenu, owocnie gadala sobie z kolezanka a dzieci miala z piatke. Nie wiem w ktorym momencie chlopczyk wpadl do basenu, ale wpadl na gleboka wode. W momencie wyciagniecia brzuch mial wiekszy niz ja w 6-stym miesiacu ciazy. Byl sporo czasu pod woda. Karetka przyjechala sprawdzic czy nie ma wody w pluchach chociaz maly zwrocil sporo litrow wody. Oczywiscie wszyscy pocieszali matke ze dobrze ze nic sie nie stalo. Ja bym jej mlotkiem stukla w glowe. Z jej glupoty i jej niedopatrzenia stracila by syna. Skoro ja moge nie odwracac wzroku od dwoch 7-dmio latek, i z duzym brzuchem caly czas ich pilnowac to czemu ona nie moze wlasnego dziecka? Ah,przepraszam. Byla zajeta gadaniem z kolezanka. Zapewne niczego jej to nie nauczyla. Po godzinie dzieciak znowu beztrosko latach bez plywaczkow i gdyby nie ludzie wokol basenu pewnie by wpadl na nowo.
Uprzedzajac pytania. Nie nie bylo ratownika. To jest prywatny basen blokowy wiec ratownikow nie ma.


Ciag dalszy pojawi sie za pare dni. Duzo tego by opowiadac w jednej notce, wiec podziele je na dwie i za pare dni pojawi sie druga czesc.
<3

9 komentarzy:

  1. O kurde ... mnie chyba juz nic by humoru nie poprawilo, jakby sie okazalo, ze ktos mnie wyeksmitowal z mieszkania bez mojej wiedzy i wszystkie moje rzeczy leza na smietniku ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nam tez nic tego humoru nie poprawilo jednak juz nie moglismy wrocic. Ceny przebukowania biletow byly ogromne.

      Usuń
  2. Pieknie wygladasz :) zdjecia wcale nie pasuja do tekstu- czekam na dalsza relacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Zdjecia oddaja tylko te przyjemniejsze momenty!

      Usuń
  3. Omg naprawdę wkurwila bym się i chyba twgo gościa zatlukla
    Myszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialam checi ale skonczyc na policji tez nie chcialam.

      Usuń
  4. co za cham;/ ja bym pewnie policje wezwała w końcu można by to pod kradzież podciągnąć jak tyle rzeczy jest nie do odzyskania...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz w planach zostawić budujący komentarz i
posiadasz bloga, zostaw linka. Chętnie zajrzę.
Komentarze typu ŚŁIT BLOG będą kasowane.

Popular Posts

copyrigth_by_pau. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blogroll