4 listopada 2016

Karmienie piersia czy mleko modyfikowane.

Czesc! Dzisiaj chce poruszyc z Wami temat ktory pozostawil w mojej glowie wiele bezsennych nocy. Zastanawiajac sie nad decyzja, piers czy butla. Za i przeciw. Dlaczego, na co i za co. 
Dzisiaj chce sie podzielic z Wami moimi przemysleniami.

Od dawien dawna wiadomo ze karmienie piersia to jest ¨najlepszy¨ wybor matki dla dziecka. 
Aczkolwiek czy w dzisiejszych czasach matka nie karmiaca piersia to zla matka?
Od jakiegos czasu sledze fora,strony,grupy itp na temat karmienia piersia. 
Szkoda niestety ze 99% kobiet szykanuje te ktore karmia mlekiem modyfikowanym.

Moje mysli, moja decyzja w tym temacie ma swoje argumenty za i przeciw co do karmienia piersia.
I to nie sa argumenty wyciagniete z pupy, sa to argumenty przemyslane, przemedytowane, rozpisane oraz przegadane z moja glowna polozna.


Juz jakis czas temu zdecydowalam ze nie bede karmic piersia. Alby tez nie karmilam piersia oprocz pierwszych kilkudziesieciu godzin. Jedyne co mam w planach to po porodzie zrobic to samo co z Alba.
Dlaczego?
Nie widze sie w tym zadaniu psychicznie ani fizycznie. Widze rowniez jak mleko modyfikowane nie zaszkodzilo Albie i na dzien dzisiejszy jest to duza i silna kobitka.
Moim pierwszym i bazowym argumentem jest to ze cierpie na chroniczne zasypianie. Gdzie nie usiade tam zasypiam. Tak, tak jest, chyba wczesniej o tym nie pisalam. Pierwszej nocy zaraz po narodzinach Alby gdyby nie moja mama nie wiem jak by sie historia skonczyla bo poprostu zasnelam z Alba na piersi. Boje sie ze moge zrobic dziecku krzywde. 
Kolejnym argumentem jest bol. Bol ktory przezylam podczas podawania Albie piersi. Bol byl gorszy niz skurcze krzyzowe podczas porodu. Sutki mi krwawily, mleko nie lecialo, Alba byla zdezesperowana ja tez. Bol poporodowy + bol piersi + bol krocza + lejaca sie krew z sutkow wszystko to skumulowalo moje mysli co do karmienia piersia.
Dodam jeszcze ze w pierwszej ciazy bylam bardzo mloda, niedoswiadczona, nikt mi nie pokazal jak tak naprawde podawac piers,jak to robic, czym sobie pomagac.
Jedyne co pamietam to wszystkich ktorzy wsadzali mi rece do stanika by ¨pomoc¨ a ja czulam zazenowanie i skrepowanie. No bo jeszcze zrozumiem moja mame, i wiem ze ona napewno chciala dobrze, ale cala reszta obcych ludzi? Traktowali mnie jak jakas tredowata.


Podczas ktorejs z wizyt u mojej glownej poloznej, polozna poruszyla ten temat. 
Zapytala sie mnie jak chce karmic. Zapytala rowniez czemu nie chce karmic piersia.
Przedstawilam jej moje wszystkie argumenty. Myslalam ze jednak zostane jakos zmuszona do tego karmienia ale bardzo sie zdziwilam.
Dostalam ksiazke dotyczaca karmienia, telefon zaufania dla kobiet w razie gdybym nie dawala sobie rady, plus skierowanie do odpowiednio wyszkolonej osoby w karmieniu piersia.
Pytania pojawily sie na kolejnych wizytach aczkolwiek moja decyzja coraz bardziej sie utwierdzala po przeczytaniu ksiazki itp.

Zdaje sobie sprawe ze karmienie piersia jest bardzo wazne, nie tylko jako samo karmienie piersia ale takze ciagle czytam o wiezi matki z dzieckiem.
Rowniez nie zauwazylam zeby nie karmienie piersia oddalilo mnie i Albe. Wrecz przeciwnie, nasza wiez jest wspaniala i wyjatkowa.
Karmienie piersia jako wspanialosc jest dla mnie ciagle kolejnym mitem ciazowym.
Codziennie moge o tym poczytac u kolezanek ktore urodzily wczesniej niz ja i bardzo cierpia.
Krew tryskajaca z sutkow, przeogromny bol, dezesperacja noworodka ktory jest glodny.

Ja juz zdecydowalam, szkoda jednak ze moj lekarz prowadzacy nie chce mnie poprzec w mojej decyzji w momencie poproszenia o wypisanie recepty na lek wstrzymujacy laktacje.
Kazal radzic sobie sam.
No coz. Zastosujemy stare metody ;)


Chcialabym na koniec jeszcze napisac do kobiet ktore krytukuja decyzje kobiet o nie karmieniu piersia.
Pamietajcie, zawsze jest drugie dno tej decyzji. Nie jest to tylko wygoda matki ze poda butle i hej. Czasami decyzja przejscia na mm jest trudna, czasami dolujaca dla mlodej/swiezej mamy.
My kobiety powinnysmy sie wspierac a nie wieszac na sobie psy i co najgorsze, wyzywac sie takimi epitetami ze glowa mala.

Chcialabym poznac Wasze zdanie na ten temat. 
Jesli sa mamy ktore rowniez zmagaly sie z taka decyzja oraz te ktore karmia piersia i jak im sie udalo pokonac wszystkie przeciwnosci ;)

Trzymajcie sie <3

36 komentarzy:

  1. Ja karmilam piersią dosłownie chwilę. Tak jak ty byłam młoda i niedoswiadczona (miałam 19 lat), sutki to jedna wielka rana, a jak córka zaczęła ssać to czułam prąd przechodzący po kręgosłupie. Dramat. Nie mniej spróbuję karmić piersią drugie dziecko. Myślę że jestem już na tyle madrzejsza że przygotuję się wcześniej. Ale jak się nie uda to tak jak córkę będę karmić mlekiem modyfikowanym. Uważam że każda metoda karmienia ma swoje dobre i złe strony. Matka wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie jest tak jak piszesz. Matka wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka.

      Usuń
  2. Popieram cię w 100%. Gdy urodziałam pierwszą córkę bardzo chciałam karmic ją piersią - jednak ona była malutka, a moje piersi duże i nie dawała sobie rady. Odciągałam pokarm podawałam z butelki, potem przeszłam na mleko modyfikowane. Przy drugiej córce miałam ten sam problem i nie miałam juz wątpliwości, zrobiłam tak samo jak przy 1.
    Presja otoczenia sprawiła, że przy pierwszej córce czułam się winna, że jestem gorsza, w dodatku osoby w moim otoczeniu karmiły piersią. W dodatku jak położna mówiła... jak to Pani nie umie, lekarka też swoje. Jak chodziłam na wizytę poprostu mówiłam, że karmię piersią i dała mi spokój.
    Oby dwie dziewczynki rozwijają sie zdrowo, są śliczne, mądre. Juz teraz nikt nie pyta jak były karmione. A wieź między nami jest bardzo silna mimo tego ze nie karmiłam ich piersią.
    Nie brałam leków na zatrzymanie laktacji, jak czułam, że piersi robią sie pełne odciągałam trochę i z dnia na dzien coraz mniej, a potem juz wogóle.
    Pozdrawiam i życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze za starych onetowskich czasow gdzie moj blog byl na onecie myslalam ze mnie zjedza jak napisalam ze przechodze na mm. Mleko zniknelo w pare dni. Moje sutki nie byly przygotowane do tego a Alba rowniez nie potrafila ssac. Albo i ja nie potrafilam jej dobrze przystawic. Aczkolwiek widac z latami ze to byla dobra decyzja i teraz starsza corka to super zdrowa i duza kobitka.

      Usuń
  3. Hej :)
    Każda kobieta decyduja sama o swoich wyborach :) Napiszę,tylko ze swojego doświadczenia,pierworodna na mm,nikt nie pokazał jak karmić,jak przetrwać kryzysy laktacyjne itd.Druga córcia jest kp,tym razem już byłam mądrzejsza o wiedzę :) , krew z sutków nie tryskała,może z 3 dni były poranione,dwa kryzysy laktacyjne i z 3 zastoje pokarmu,ale to pikuś,wiedziałam już co i jak :) wczoraj minął rok,odkąd się karmimy,i więź jest zdecydowanie inna,to nie to że karmiąc mm dziecka nie kochasz tak samo mocno czy coś,tylko ta bliskość podczas karmienia różni się od butelki :) Pozdrawiam !:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze i mi sie odmieni, chociaz raczej watpie w to. Wlasnie ostatnio czytalam duzo na temat kp i to nie jest wcale takie proste a desesperacja i nerwy tez dzialaja na nasza niekorzysc. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Hej, ja jestem mamą 3 miesięcznej Tosi, urodziła się 4 tygodnie wcześniej. To dopiero jest presja przy wcześniaku, karmiłam moim mlekiem niecałe 2 miesiące, część z tego czasu tylko na moim mleku, cześć w sposób mieszany. Nie zgadniecie kto wywarł na mnie największą presję? Otóż mąż.Moja córeczka mając 3 tygodnie zachorowała na zapalenie płuc, była w szpitalu 8 dni. Nie mogłam być z nią na noc. W nocy nastawiałam budzik i co 3h ściągałam pokarm, o 8 rano biegłam do niej o 13 biegłam do domu coś zjeść wracałam o 15, byłam do 20 biegłam do domu kąpiel itd i spać. Miałam mało pokarmu, wiec powiedziałam pielęgniarką, ze będę w dzień karmić piersią, jak mi zabraknie to dokarmię mm, na noc będą dawać to co przynosiłam rano a w razie gdyby było za mało to dokarmiać mm. Któregoś dnia dostałam na dokarmienie moje mleko z dnia poprzedniego, więc nie dały jej go na noc. W dzień co ją nakarmiłam, to ciągle ją wybudzano. Wróciliśmy do domu. Córeczka ulewała, dostała nutrition do zagęszczenia, nie chciała go, w nocy przysypiała i nie miałam pojęcia ile zjada, i traciła na wadze. Ale mój mąż wyrzucał mi że nie staram się rozkręcić laktacji. Wkurzyłam się. Odstawiłam mm. Cały czas przystawiałam do piersi, piłam femaltiker na wzmocnienie laktacji i udało mi się, miałam taki nawał jak po porodzie. Ale jej ulewanie, przysypianie nawet przy posiadaniu pokarmu uniemożliwiło to. W końcu mąż "pozwolił" mi nie karmić piersią jak widział jak obie się męczymy.To był straszny okres, a przecież ja byłam 3 tygodnie po porodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje ze podzielilas sie swoja historia.Bardzo smutno zrobilo mi sie jak czytalam Twoj komentarz. Bardzo nie ladne zachowanie meza. Zamiast cieszyc sie poczatkiem macierzynstwa, dzieckiem i cala ta otoczka przy narodzinach Ty sie stresowalas i to nie malo. Ciesze sie jednak ze ten okropny okres minal a teraz napewno czerpiesz radosc z macierzynstwa.

      Pozdrawiam :-*

      Usuń
  5. Karmienie to indywidualna sprawa każdej kobiety. Moje dzieci karmiłam piersią, jedno 1,5 roku drugie kilka miesięcy. Oboje są najwspanialszymi dziećmi na świecie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. To bardzo indywidualna sprawa.

      Usuń
  6. Hmm, to prawda, każda matka ma prawo do wyboru i ja Twój szanuję. Niemniej syna karmiłam piersią i tu może kontrowersja 2,5roku. Oczywiście, że na początku nie było to przyjemne. Kiedy zaczęły mu wychodzić zęby bywało bardzo nieprzyjemnie. A druga strona medalu to same plusy. Nie musiałam nosić butelek, odgrzewać... Miał i ma niesamowitą odporność. Być może nie tylko karmienie piersią na to wpłynęło, jednak kiedy inne dzieci w żłobku "padały jak muchy", on przechodził ospę całe 3 dni. Nigdy nie dostawał antybiotyków, a ma już 13 lat i to też może geny. I na koniec, przez całe 2,5 roku jadłam wszystko na co miałam ochotę. Gdybym miała ograniczać się i oddać jako chodząca pierś, to pewnie tyle bym nie wytrzymała ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontrowersja? NIE! Alez czapki w dol przed Toba kolezanko! Chyba nie znam osoby ktora by tyle czasu wytrzymala. To jest godne podziwu!
      Ospa...to chyba najgorzej z wszystkiego wspominam bo moja corka sie bardzo meczyla. Ale w ciagu ponad 7 i pol lat byla chora moze 5 rany? Wiec ta ospe jej wybaczam hehe.

      Usuń
  7. Patrząc na małą rodzinkę mojego brata, wcale nie uważam aby karmienie z butli było wygodą. Ile trzeba ze sobą rzeczy zabierać, ile rozrobić, żeby zjadł, bo potem trzeba wyrzucić, czy mleko dobre, czy nie od mleka ma kolki, a jeszcze dochodzą wyrzuty sumienia mojej bratowej, że nie karmi piersią, ale jak nie miała mleka od początku. Ufff, trudne wybory młodej mamy i jeszcze gorsze wyrzuty sumienia. Nie tylko sama je sobie funduje, ale tak jak napisałaś szykanuje się takie kobiety. A przecież większość mam wszystko zrobi dla swojego dziecka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz bratowej zeby nie miala wyrzutow sumienia. Co maja powiedziec kobiety ktore nie maja w ogole mleka? Tak, to sa trudne wybory, ale kazda chce jak najlepiej. Nagorsze jeest wlasnie to ze takie kobiety sie szykanuje. Ale nie wspomina sie o tym ze przez 9 miesiecy nosily dziecko pod sercem.

      Usuń
  8. Myślę, że kwestia karmienia dziecka, jest kwestią indywidualną i niezwykle delikatną, bo ile kobiet (ba, ile ciąż, porodów i dzieci!) tyle historii. Pamiętajmy, że decyzja o karmieniu jest jedną z wielu ważnych, jakie stają przed młodymi matkami. Nie wydaje mi się, żeby ta jedna decyzja świadczyła o kobiecie jako o matce. Rozumiem Twoje obawy, czytam, że wszystko przemyślałaś... pozostaje tylko życzyć powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wszystko przemyslane i pogadane z moim sumieniem ;) Dziekuje!

      Usuń
  9. Temat kontrowersyjny, ale popieram. Ja też mam bardzo złe doświadczenia po karmieniu piersią. Oliwka jadła z piersi przez 5 tygodni, potem moje zdrowie było w tak opłakanym stanie, że szkoda gadać. Też nie widzę, aby coś brakowało naszej więzi, wręcz przeciwnie - jest szczególna i cudowna. Co do drugiego malucha, to jeszcze nie wiem, czy będę karmić, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak wytrzymalas wiecej niz ja. Ja na drugi dzien po wyjsciu ze szpitala Albe w wozek i heja do sklepu po mleko.

      Usuń
  10. Masz prawo wyboru, pierwsze karmilam 2,5 miesiaca, drugie pol roku.
    Wazne bylo dla mnie danie tego pierwszego mleka dziecku, podobno pelnego wszystkich antycial, witamin i odpornosci. Zycie zmodyfikowalo rozne plany... Osobiscie karmiona bylam mm i ??? wyroslam i zyje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie wychowalam na krowim mleku i zobacz jaki kawal baby :D tak, to pierwsze mleko mam zamiar dac, aczkolwiek watpie bym dawala dalej.

      Usuń
  11. Kiedyś mówiono ,że najlepsze jest karmienie piersią,potem że sztuczne mleko jednak jest lepsze bo zawiera wszystko co powinno w odpowiednich proporcjach ,teraz znowu stawia się na naturalne mleko.
    A prawda jest taka,że każda sytuacja jest inna i każdy dobiera opcję najlepszą dla siebie i dziecka.Nic nigdy nie jest takie proste ,jak się z pozoru wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jakis czas wersja w internetach sie zmienia wiec to tez zalezy od punktu widzenia i kto patrzy i kto pisze. Prawda jest taka ze kazdy wybiera opcje taka ktora mu sie podoba i tu przyznaje Ci racje. Chociaz takie decyzje wcale nie sa latwe.

      Usuń
  12. A ja tak bardzo chciałam karmić piersią, próbowałam wszystkiego, w końcu sie po 100 dniach poddałam

    OdpowiedzUsuń
  13. to jest absolutnie Twoja decyzja. Ale masz rację, widzę to samo co Ty. Miejsca, w których propaguje się karmienie naturalne bardzo często równolegle piętnuje się wybór butelki. To jest dla mnie absurd. Oczywiście, że w takich miejscach też nie należy się spodziewać pochwalania butelki, ale z pewnością nie stawiania pod ścianą nie karmiących piersią. niedawno jak wczoraj, kiedy opowiedziałam moją historię z karmienia po porodzie w szpitalu, przeczytałam, że "oczywiście, że tak - mówię tylko, że przekładanie osobistych doświadczeń na problem, którym jest dokarmianie w szpitalach jest mylące i może być szkodliwe." Szkodliwe, rozumiesz?? Dodam jedynie, że pisałam o podawaniu dziecku mleka sztucznego przez 5 dni, a potem ciurkiem rok na piersi. ale szkodliwe. w każdym razie, moim zdaniem nie ma kompletnie nic złego w karmieniu sztucznym. każda kobieta, przyszła matka, powinna dostać przekaz, że karmienie piersią jest wskazane, ze wszech miar dobre, ale nie jest niezbędne dla prawidłowego rozwoju dziecka i w budowaniu więzi. tak, jak napisałam wczoraj: w tym duecie karmiącym jesteśmy też my, kobiety. i o tym nie wolno nam zapominać. i nawet jeśli decyzja o butelce będzie wynikać wyłącznie z wygody, też dobrze. bo zawsze to nasze dzieci, nasze wybory i decyzje. byle być świadomym konsekwencji. i jednej decyzji, i drugiej. ściskam Cię mocno, życzę wszystkiego co najlepsze dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  14. Proszę pokaż mi, gdzie kobieta karmiąca piersią pisze o matce karmiącej mm, że jest złą matką? Bo ja należe do wielu grup i nigdy nie widziałam tak tego sformułowanego. Piszą jedynie, że sposób karmienia jest gorszy. Bo z tym argumentem nie można się sprzeczać. Mleko mamy jest dla dziecka korzystniejsze.
    Co do bólu podczas karmienia to właśnie tu wychodzi też to na jakim poziomie jest obecnie pomoc laktacyjna w Polsce. Mnie brodawki bolały przez cały miesiąc, wiec gdybym poddała się przed tym czasem to pewnie równiez uważałabym, że karmienie piersią nie było dla mnie. Teraz sprawia mi przyjemność i karmię 8 miesięcy. Nigdy nie "szykanuje" matek dajacych mm, a jedynie uświadamiam, jesli rozpowszechniaja mity o kp. Natomiast warto zobaczyć też, że z drugiej strony matka, która karmi piersią często jest nazywana ekoświrem, matką polką, laktatoterrorystką... Niestety kwestia żywienia bardzo dzieli mamy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja karmiłam piersią i jedno, i drugie dziecko. Przy pierwszym jakoś poszło łatwo, ale przy drugim było to dla mnie bardzo męczące. Dlatego postanowiłam, że nic na siłę i nic kosztem mojego zdrowia psychicznego, które przecież jest bardzo ważne.
    Zupełnie nie rozumiem jak można krytykować kobiety karmiące dzieci butelką. Skoro matka podejmuje taką decyzję, to widocznie ma do tego dobry powód i jest to wyłącznie jej sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja karmiłam, choć na początku były z tym problemy. Szanuję każdą decyzję innych mam, każda z nas chce dla swego dziecka jak najlepiej, a życie i tak potrafi zaskoczyć.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oczywiście to Twoja decyzja. Ja mam 2 dzieci, żadnego nie karmiłam piersią, oba cc, z tym że drugie to była walka o moje życie. proszę sobie wyobrazić 5,5 godzinną operację ratującą moje życie (krwotok i usunięcie macicy) a potem 3 dni na oiom, gdzie mnie prawie zmuszano do karmienia piersią, to był horror, a wszystko na Polnej w Poznaniu. Wszystko w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  18. ja pierwszego syna karmiłam krótko bo i pokarmu było mało i zrobił sobie ze mnie smoczek, nigdy nie umiałam ściągnąć pokarmu gdy gdzieś wychodziłam a teraz przy drugim też mało leci ale daje cycka tylko ze względu na przeciwciała... gdyby nie to że mojemu facetowi na tym zależy dawno bym to rzuciła i została na samej butli... dla mnie to nie jest przyjemność tylko wzajemna męka jak mały cały czas zasypia przy piersi. Nikt nie ma prawa Cie krytykować, nie chcesz karmić nie karm twoja sprawa i nikomu nic do tego, nie każdy musi być bohaterem bo karmi nawet jak boli, i jak nie ma czym - czasem naprawde warto odpuścić...

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam termin na 7 marca to moja pierwsza ciąża i jednak bardzo mi zależy na karmieniu piersią. Wiem, że nie będzie łatwo ale jakoś muszę sobie poradzić ;) No chyba, że nie będę miała pokarmu tak jak mama i siostra wtedy mm. Nie neguje jednak kobiet, które karmią mm to jest indywidualna decyzja. Zresztą ja też nie będę mogła długo karmić piersią bo najprawdopodobniej szybko wrócę do pracy a raczej nadarzy się okazja na nową, na którą czekałam więc dla dobra naszej rodziny trzeba będzie podjąć takie kroki :) Powodzenia zaglądam od baaaaardzo dawna do Ciebie ale jakoś nigdy nie pisałam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana, nie będę Cię oceniać. Nie mam takiego zamiaru. Weź pod uwagę, że karmiąc piersią przyspieszasz obkurczanie się macicy, zmniejszasz ryzyko raka piersi i najwazniejsze - dziecko dostaje przeciwciała, których w mleku nie ma. Jeżeli sutki bardzo cię bolały to polecam nakładki silikonowe firmy NUK, stosowałam je i w sumie dzięki nim karmiłam. Powiem Ci jak było u mnie, na początku miałam ogromne problemy z karmieniem, więc dokrmiałam syna mlekiem mm, dopiero za radą położnej zastosowałam nakładki i to był strzał w dziesiątkę. Karmiłam jakieś 8 miesięcy, później młody przeszedł na mleko mm. Podajemy mu zresztą ciagle mleko mm, ale żałuję, że wcześniej nie zwróciłam uwagi na skład, dziś wybrałabym mleko bez dodatku pochodnych cukru, z tego co się orientuję to hipp bio ma fajny skład.
    Nie będziesz złą matką, podając dziecku od poczatku mleko mm. Złą matką jest matka, która zaniednuje dziecko, bije je, itp. Pamiętaj, aby nie dać się terrorowi laktacyjnemu. Ja wyraziłam powyżej swoją opinię, ty masz prawo do swojej i to jest piękne :) Buziaki i trzymam kciuki za poród :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Zaraz napadnie Cie sekta matek karmiacych tylko piersia ;) sama kp,ale mm tez zdarza sie,ze podaje i dziecko moje ma sie dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie oceniam ale wiem że niektóre kobiety nie chcąc karmić decydowały się odciągać i podawać swoje mleko z butelki. Ja przez całe ciaze bardzo chciałam karmić i udało się. Nie miałam żadnych problemów. Córkę karmilam tylko 10 miesięcy i żałuję że tak krótko. Syna prawie półtora roku i sam się odstawił. Jeśli urocze kolejne dziecko także chciałabym karmić BN piersią. Dla mnie była to wygoda jak i oszczędność. Karmilam nawet przy 40 stopniowej gorączce, brałam także leki które mogłam. Nie ograniczało mnie to w żaden sposób 😀 ale najważniejsze aby każda kobieta podjęła swoją decyzję i dobrze się z nią czuła.

    OdpowiedzUsuń
  23. Karmienie to indywidualna sprawa z tym się zgodzę.Co do bólu to prawda jest wieeeelki i krwawiące sutki nie ułatwiają ciężkiej nauki karmienia,ale ten ból mija, sutki się goją to jest kwestia czasu,są specjalne maści purelan.Mnie nastraszyli wadą serca u dziecka,dziecko miało nie płakać intensywnie w miarę mozliwości,ponieważ strasznie płakała podczas przystawiania to zaczęłam wątpić w sens karmienia.Wtedy przyszedł nawał pokarmu, postanowiłam ze się nie poddam i będę ściągać laktatorem.Przez 2 miesiące po ponad 4 godziny na dobę odciągałam pokarm,mała pięknie przybierała, to mnie motywowało.Wadę serca wykluczono,zaczęłam ją uczyć ssać na nowo i załapała.Była na tylko moim mleku 3,5 miesiaca,niestety po chorobie wirusowej pokarm mi zanikł,cieżko było mi sie z tym pogodzić ale nie miałam wyjścia i przeszłyśmy na mleko modyfikowane. Trzeba pamietać o jednym,że w mleku kobiecym są przeciwciała szczególnie w siarze czyli w mleku pierwszej fazy.W ten sposób mleko matki chroni dziecko przed chorobami.Karmienie jest naprawdę przyjemne jeśli dwie strony nauczą się jak to robić :) Powodzenia w podjęciu decyzji

    OdpowiedzUsuń
  24. Karmiłam młoda 7 tygodni ale mleka nie przybywało ona płakała wiec razem z położną zdecydowalysmy przejść na mm i w końcu młoda się nagadala ja nawet raz nie odciagnelam mleka samo znikło po kilku dniach (nawet cyckii nie nabrzmialy)... Na szczęście moja córka ma bardzo dobrą odporność i w przedszkolu i w szkole prawie nie choruje czasem złapie katar ale rzadko :-) każdy sam powinien decydować ja juz drugiego dziecka nie karmilabym piersią
    myszka

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz w planach zostawić budujący komentarz i
posiadasz bloga, zostaw linka. Chętnie zajrzę.
Komentarze typu ŚŁIT BLOG będą kasowane.

YOUTUBE

Popular Posts

copyrigth_by_pau. Obsługiwane przez usługę Blogger.

YOUTUBE

Blogroll