28 grudnia 2016

Pierwszy miesiąc.

Hej. Jeszcze nie tak dawno centralnie zdychałam,drząc japaczke na porodówce a już stuknął Nam cały miesiąc.(25/11/2016)
Szczerze mówiąc Sofía wypełniła do reszty Nasze życie.


Cały ten miesiąc kręcił się w około urzędów, wizytacji, badań i przede wszystkim nauki siebie.
Tak naprawdę dopiero zaczynam mieć czas chociaż na spokojny pięcio minutowy prysznic w spokoju.
Pierwszy tydzień był dla mnie pełnym armagedonem,matrixem,byciem zombie itd.
Urodziłam w piątek w nocy, w sobote wyszliśmy, w niedziele wizytacja położnej a w poniedziałek zostałam sama. Sama jak palec, z dwójką dzieci, zszytym tyłkiem bez jakiejkolwiek pomocy.
Emilio akurat zaczynał zmiane 12h. Co oznaczało że wracał do domu o 20:00 zjadł kolacje,spać i do pracy. Tego poniedziałku nie zapomne nigdy w życiu. Pierwszy raz spóźniłyśmy się z Albą do szkoły co mi jako maniaczce punktualności nigdy się nie zdarzyło.


Kolejnego dnia naszła mnie położna w domu,bez zapowiedzi. Ja w majtach,chata jak po przejściu huraganu, noga od stołu odpadła ale najgorsze było potem. Przyszła sprawdzić małą,mnie no i zapewne warunki mieszkania. Oczywiście zostałam zbesztana za brak czajnika i brak sterylizatora do butelek. No i zapisała mi w kartotece że źle przygotowywuje butelki. Według niej gotowanie wody w małym garnku to zła metoda. (Czajnik nabyłam, sterylizator też, to było pierwsze o co mnie zapytała kiedy przyszłam tym razem do niej na wizytę). Tego dnia gdy wyszła z domu, zaczełam sterylizować butelki według jej wskazówek i skończyło się tym że poparzyłam całą dłoń wrzątkiem. Leżałam na podłodze i płakałam, wyłam histerycznie nie mogąc złapać oddechu. Tym sposobem kiedy Sofia miała tego samego dnia ponowne badanie słuchu, ja stałam z łapą pod kranem a lekarka badała jej słuch.


Oprócz tego, wreszcie zaczęłam ogarniac cały ten majdan. Zabrałam sobie kolejne 30 min snu z rana by tylko zdążyć ze wszystkim.
Oczywiście nasłuchałam się że mi zabiorą dziecko z różnych powodów. A to bo mieszkanie za małe, a to ręke poparzyłam, a to sobie nie radzę bo rękę poparzyłam a bo to i sramto. Ludzi popierdoliło. Przez to do wizyty Health visitor chodziłam cała nerwowa. Że jeszcze nie jestem siwa to jest cud. Chcę zrobić osobny post/filmik na temat tej wizyty więc oczekujcie.
Przez pierwsze dwa tygodnie dopóki ktoregoś razu nie przyszła mama z wizytą, przez dwa tygodnie nie zjadłam nawet ciepłego obiadu :P
Wizyta była,dziecka mi nie zabrali, środowiskowa złota kobieta. 13 stycznia przyjdzie spowrotem :)
Co do Sofí. Cudowne dziecko. Takie cycuś mamusi. Najlepiej u mamy. Niestety przez jakiś czas zmagaliśmy się z bólem brzuszka, na szczęście minęło.


Urodziła się takim okruszkiem a teraz wreszcie zaczyna nabierać masy i jest takim light pączusiem. Coraz więcej czasu spędza zbudzona, uwielbia swoją siostrę Albę, ciagnąć ojca za brode,plakat Buddy na ścianie i oczywiście spanie z mamusią po 03:00 w nocy :P kij że matka wstaje połamana :P
Powoli doszliśmy do rutyny. Rano wstajemy, pijemy ZIMNĄ kawe :D wstaje Alba, ogarniamy się i idziemy do szkoły. Oczywiście wszyscy są pełni zachwytu jaka ona słodziutka i malusia.
Alba jest zakochana w siostrze. Alba jest moim pomocnikiem, zabawia siostre jak matka musi wyjść do klozetu, czasem ponosi siostrę by matka mogła zjeść ciepły obiad. W pierwszy dzień kiedy wyszlismy ze szpitala miała mał kryzys bo już nie będzie mogła mamy masować po brzuszku ale znaleźliśmy sposób i teraz masuje siostrę po brzuszku.


Jestem naprawdę dumna z mojej córki. Pomaga ile może, przyjęła nową organizację, i przy kąpaniu Sofí jest pierwsza do pomocy :)
Powoli,powoli wszystko ogarniamy. Ja dopiero powoli dochodę do siebie po tej masakrycznej rzeźni czyt poród, dopiero od paru dni kogę sobie normalnie pierdnąć bez bólu :P
Wreszcie też Emilio wraca do starego systemu pracy 8h x 5 dni w tyg więc też troszkę mnie odciąży kiedy będzie mogł.


A Sofia, coraz ładniej przesypia noce, zdarza się nawet po 5h przerwy między butelką, chociaż często w nocy wypada smoczek i matka musi poprawić ale w końcu od tego jest matka.
Bardzo szybko minął ten pierwszy miesiąc. Miesiąc zmian,adaptacji,nauki nowego człowieczka. Ale...jestem mega szczęśliwa i mam nadzieję że tak zostanie.


A na koniec, zapraszam Was na film z relacją z mojego porodu.
Trzymajcie się cieplutko i nie zapomnijcie wpaść na fejsa. Tam, aktualizuje codziennie co u Nas. ♡♡♡

13 komentarzy:

  1. Co za idiotyzmy lepiej rękę poparzyc byle z ich zasadami... ważne ze się ogarniacie powoli i macie jakiś plan na codzień. Współczuję tych kontroli straszenia - przez to wolę mieszkac w pl. Sofia śliczna☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wazne ze nie mialam dziecka na rekach i siebie poparzylam a nie ja. Nie byly takie straszne te kontrole, to wszystko przez ludzi ktorzy mnie nastraszyli...

      Usuń
  2. Co za idiotyzmy lepiej rękę poparzyc byle z ich zasadami... ważne ze się ogarniacie powoli i macie jakiś plan na codzień. Współczuję tych kontroli straszenia - przez to wolę mieszkac w pl. Sofia śliczna☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech sie Kruszynka zdrowo chowa :) Brawo dla Alby - wzorowa starsza siostra :) Na pewno jej pomoc duzo daje :) Ja bez mojej Dusi tez nie mialabym tak dobrze ;) Staraja sie te nasze panny :)
    U mnie kazda wizyta poloznej czy HV przebiegala bezproblemowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tez bezproblemowo ale sama do Ciebie pisalam jaka obsrana bylam...

      Usuń
  4. Początki są zawsze trudne. Ja akurat miałam szczęście do położnych i health visitors. Do pół roku będą Cie odwiedzać i jak zobaczą że sobie swietnie radzisz to potem pojdziesz tylko z małą na bilans jak roczek skończy. Ale musiałaś przeklinać tą babke przez którą rękę skaleczylas. Jesteście super rodzinką. A filmik zobaczę wieczorkiem. Buziaki dla Was. I pamietaj bądź pewna siebie ze wiesz co robisz a położna to Ci może jedynie doradzić, to ty wychowujesz dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczescie juz nie bedzie wizyt w domu :) teraz za pare miesiecy czeka nas wizyta ale u niej w przychodni. Trafila nam sie super babeczka.
      Calusy!

      Usuń
  5. początki zawsze są ciężkie. W domu panuje lekki nieogar. Ja jak pilnowałam chrześniaka to na początku też nie wiedziałam jak sobie zorganizować czas. Niby był tylko 8 godzin ale już odwykłam od małych dzieci w domu i na początku nie było łatwo. Dasz radę tylko głowa do góry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda ze "syf" sam nie znika, nie da rady go odgonic :P

      Usuń
  6. Początki zawsze są trudne, ale jak się wpadnie w rytm, to już z górki :) Super, że masz takie wsparcie w Albie, mi też Tomuś pomaga do dziś, moze z mniejszym zaangazowaniem niż w pierwszych dniach, ale nie narzekam.
    Trzymajcie się Piękne! Całuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super ze Tomus pomaga. Jakakolwiek pomoc zawsz jest przydatna!

      Usuń
  7. Wprawe w opiece nad dzieckiem juz masz- reszta to bulka z maslem ;)
    Wszystkiego dobrego dla calej waszej rodzinki w Nowym Roku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowniez Wam zycze wszyskiego co najlepsze <3

      Usuń

Jeśli masz w planach zostawić budujący komentarz i
posiadasz bloga, zostaw linka. Chętnie zajrzę.
Komentarze typu ŚŁIT BLOG będą kasowane.

Popular Posts

copyrigth_by_pau. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blogroll