16 marca 2017

Wszystko wiedzące madki polki.

Każda mama wie najlepiej co jest najlepsze dla swojego dziecka.
Do napisania tej notki skusiły mnie publikacje na grupach mamusiowych na fejsbuku oraz liczne wiadomości na temat jak wychowuje swoję dzieci.
Odkąd doba internetu stała się kluczem w dziejszych czasach do pytań,konsultacji, jechania po ambicjach innym matkomwiele kobiet stało się ekspertami we wszystkim,chodzące encyklopedie poprostu.
Może przytoczę pare ciekawych postów.
Szczepić czy nie szczepić.
Oj! Zapytaj o szczepienia a darmowa gownoburza będzie w 3...2...1... start! Można przeczytać takie komentarze:
"Co z Ciebie za matka? Czy Ty chcesz zabić własne dziecko?".
"Jesteś nieodpowiedzialną krową". "Zgiń nim złożysz jaja!!" "Widać że patologia!" (WTF z tą patologią? Odsyłam do sprawdzenia na wikipedii czym jest patologia!!). I różne inne komentarze madek które są przeciwko szczepieniom. Na przykładzie pewnej dziewczyny która rodziła w ten sam dzień co ja,mieszkamy w tym samym mieście, ona nie szczepi, ale jeszcze nigdy nie widziałam by ona jako matka która nie szczepi, wyzywała inne matki. Serio? Nie można kulturalnie napisać dlaczego podjełyście decyzję o nie szczepieniu? Bo wydaje mi się że niektóre matki skończyły kurs wychowywawczy wszystkich dzieci na świecie.
Kolejnym wciąż gorącym tematem, również na mojej stronie to rozszerzanie diety. Ostatnio w jednej z mamusiowych grupach dziewczyna pełna szczęścia pokazała filmik jak pięknie je jej paro miesięczny syn, inne madki ją tak zjechały że mi jako matce było wstyd! Nawet wstawiając zalecenia od lekarza, nie pozostawiły na niej suchej nitki. I tak podziwiam ją za to jak długo odpowiadała na komentarze! To samo się działo u mnie na stronie po wstawieniu zdjęcia Sofii po jej pierwszym słoiczku. Szkoda że "hejterzy" to anonimowe cipeusze które nie potrafią szczerze napisać ze zdjęciem swojej twarzy tylko kryją się anonimowo. Przykładem w tym przypadku będzie moja mama. Jako trzy miesieczny bobas, jej dziadek nakarmił ją zupą ogórkową i co? Jedynym skutkiem ubocznym była czerwona dupa od siuśków. Żyje? Żyje! Ma sie dobrze choć czasem sprzeda mi lepe w łeb jak coś krzywo odpowiem :P
I mogła bym tak wymieniać do jutra.
To złe,tamto złe,tak nie rób,tak nie wolno.
Ale zapominamy o jednym! Każda matka wie co najlepsze dla jej pociechy, nazywa się to instynkt macierzyński. Myślicie że jakiś tam koleżka z Masetczuset będzie lepiej wiedział co dla Waszego dziecka jest lepsze? To Wy z nim spędzacie 24h na dobę i to Wy będziecie najlepiej wiedzieć co dla Waszego dziecka jest najlepsze. I nie neguje tutaj pracy,nauki,i tego że wszystko idzie do przodu,nie neguje pracy lekarzy,doradcy czy kogokolwiek kto ma wielką wiedzę na temat dzieci. Neguje wszystkie znawczynie,internetowe matki lekarki które wyczytały coś gdzieś i myślą że są boginiami bo coś tam wiedzą a tak naprawdę nic nie wiedzą. Kiedyś nie było internetu i ludzie żyli,dzieci się rodziły w gorszych warunkach, w wielu domach była bieda i ludzie dawali sobie radę.
Kolejnym gorącym tematem jest karmienie piersią i mlekiem modyfikowanym, kolejna wojna w której tylko tracimy naszą cenną energię. Serio obchodzi Was kto jak daje mleko? Bo mnie nie. Każda matka wybiera to co chce a nie to na co ma ochotę inna matka. Jakby rzucili noże w taką dyskusje to by się tam pozabijały.
A potem okazuje się że takie idealne internetowe madki wcale nie są takie idealne i mają sporo za uszami.
Naprawdę nie szkoda Wam energii na to? Energii którą możecie wykorzystać na zabawy ze swoimi dziećmi. Zauważyłam tendencje do życia życiem innych, do tego jak ciężko przejść komuś obojętnie obok dobrowolnego posta bez ubliżania innej kobiecie. I to się dzieje w świecie kobiet,matek i to jest najsmutniejsze, zamiast sobie pomagać w ciężkich chwilach,bo nie okłamujmy się że macierzyństwo to idealny okres dla kobiety, zamiast się wspierać,rzucają sobie kłody pod nogi.
Popytałam przy okazji kolegów którzy mają dzieci i większość stwierdziło że "Baby za bardzo się wymądrzają".
Ostatnio w grupie blogerskiej przeczytałam "Wiecie, ja się boję skomentować cokolwiek na blogach,grupach parentingowych bo zaraz jest najazd, i nie ważne że piszę w dobrej wierze". Nie bez powodu powstają strony fejsbukowe które naśmiewają się z madek polek.

Na koniec chcę dodać że nie każda matka taka jest i nie każda matka pisze jakąś uwagę w złej wierze. Ale,pamiętajmy żeby szanować innych i pisać do innych z szacunkiem jeśli tego oczekujemy od innych.
Rób tak,jak podpowiada Ci serce, nie wiesz? Skonsultuj z lekarzem a nie na fejsbuku bo nikt Ci nie wystawi diagnozy,a przypuszczenia możemy stawiać wszyscy.
Wykorzystajcie energię na coś produktywnego,a jak nie macie na kim wylewać frustracji to polecam worek treningowy, albo spacerek po świeżym powietrzu.

Powiedzcie mi jakie macie zdanie na temat? Przebywacie na grupach mamusiowych na fejsbuku?
P.S. Dyskusja z dobrymi argumentami jest zawsze wszędzie mile widziana!

44 komentarze:

  1. Bardzo dobry wpis! Przebywam w grupach mamusiowych, choć nie jestem matką a tylko dlatego, żeby popatrzeć na cyrk, który czasem tam się pojawia. Przykre jest to, że każdy jest najmądrzejszy, pozjadał wszystkie rozumy i co gorsza, nie uznaje ani też nie dopuszcza innych opinii, poglądów w kwestii wychowania, karmienia itd. dziecka. Uważam, że komentować ma prawo każdy ale absolutnie nie uznaję czegoś takiego, iż kiedy szczepisz dziecko czy karmisz mlekiem modyfikowanym to jesteś kupą gówna i PATOLOGIĄ. Odnośnie tego ostatniego słowa... Obserwuję od jakiegoś czasu, jak ten wyraz jest nadużywany i można powiedzieć modny a ludzie go stosujący odnoszą to słowo do wszystkiego! Jesteś patologią bo młodo urodziłaś, jesteś patologią bo karmisz mlekiem modyfikowanym, itd. itd. Ogarnijcie się ludzie bo aż przykro czytać takie wypowiedzi pełne agresji, nic nie wnoszące ani nie budujące! Krytyka jest warta wzięcia pod uwagę wtedy, kiedy jest konstruktywna a w innym wypadku staje się czysty jadem, niczym więcej! Każda matka ma prawo robić ze swoim dzieckiem, co uważa pod warunkiem, że jej działania są w granicach normy i nie robią małemu/małej krzywdy. Na koniec dodam, iż w sumie nie powinnam się dziwić tej nienawiści bo od zawsze tak było, że kobieta drugiej kobiecie by wbiła nóż w plecy i podeptała (tak się dzieje w walce o faceta i jak widać w kwestii dzieci też). Cóż, kobiety chyba nigdy się nie zjednoczą, nie będą wpierać ale facetom to zazdroszczą "solidarności plemników". Pozdrawiam autorkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczwiście że można napisać swoje zdanie ale tylko w kulturalny sposób. Odkąd posiadam bloga, bywałam stałą bywalczynią wielu grup i tak patrząć to 70% kobiet nie potrafi napisać czegoś w dobrej wierze. Wytykanie palcami, bo to bo tamto zamiast serio coś pomóc bez wbijania noża w plecy.

      Usuń
  2. Szkoda, że nie potrafimy jako mamy dzielić się doświadczeniem tylko narzucamy własne zdanie. Zresztą ty wstawiając zdjęcia Soffi nie prosiłaś o radę.Mój Kuba był wcześniakiem a ja młodą mamą. Na spacerze spotkałam doświadczoną mamę (moją koleżankę) i ona namówiła mnie abym zaczęła podawać już stałe jedzenie. Bardzo się bałam ale zaczęłam od kilku łyżeczek jabłka albo marchewki, nie pamiętam już. Mój Kuba miał wtedy niecałe 5 miesięcy. A był wcześniakiem urodzonym 5 tygodni za wcześnie. Jak miał niecały rok ładnie już jadł z nami obiad.Na temat karmienia piersią też się nasłuchałam dobrych porad. Psychicznie czułam się źle bo chciałam karmić ale niestety pokarm dostałam dopiero po tygodniu jak pozwolili mi wziąć dziecko na ręce.I było go strasznie mało a dziecko przyzwyczajone do butelki nie chciało piersi.Był to Trudny okres dla mnie, i zawdzięczam go niektórym "bliskim" osobom. Głowa do góry Pau. Nie sądzę abyś chciała skrzywdzić własne dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy Albie moja teściowa i jej koleżanki na siłe łapały mnie za piersi żeby karmić, to było dla mnie uwłaczające. Oczywiście że nie chcę skrzywdzić mojego dziecka i każda KULTURALNA rada jest mile widziana :)

      Usuń
  3. O jeju o reszrzezeniu diety mogę dużo pisać... ja zaczęłam podawać mojej rybce jak miała 4 miesiące i co żyje, żyję.. jeżeli ktoś chce rosrzezac po 6 miesiącu to proszę bardzo ją cie nie będę krytykować i ci mówić jak masz wychowywać dziecko. Niektóre matki nie rozumiom ze maja wychowywać swoje dziecko a ja będę wychowywać swoje po swojemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak zawsze znajdzie się ktoś kto skrytykuje to że dałaś tak wcześnie, chociaż z roku na rok, statystyki kiedy rozszerzać dzieciom diete się zmieniają. Na przykładzie w 2009 kiedy urodziła się Alba wytyczne były od 4-tego miesiąca.

      Usuń
  4. Mnie nawet szkoda czasu na takie wpisy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytam w noc przy karmieniu. Tak na codzień nie mam czasu na takie rzeczy.

      Usuń
  5. Genialny wpis.
    Ja uważam po prostu w skrócie że... każda mama ma swój macierzyński instynkt, swoje racje i swoje przekonania. Możemy się doradzić, ale nigdy nie narzucać swoich prawd innym mamom, które być może prowadzą inny styl życia niż nas i wychowują dziecko nieco inaczej co absolutnie nie znaczy GORZEJ.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja się nawet w te tematy nie zagłębiam, bo nóż się w kieszeni otwiera.
    moim zdaniem ważne jest , że dba się o dziecko , kocha. załóżmy mama , która karmi kp jest spoko, a ta co mm to fe? więc jak mama kp bije dziecko to jest spoko, a ta która dba i kocha a karmi mm to fe? zajmijmy sie głodem na swiecie, tyle dzieci jest niedożywionych, bitych itp., a bedą sie spierac czy kp czy mm. czy poród naturalny czy cesarka. czasem mam wrazenie, ze mamuśki mają za duzo wolnego czasu .

    OdpowiedzUsuń
  7. jestem na grupie mamusiowej, ale coraz częściej myślę aby ją opuścić. Zadasz pytanie- niby proste a i tak znajdzie się ktoś kto napisze że jesteś zła nie dobra itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja opuściłam uz 90% grup mamusiowych.

      Usuń
  8. Nie miałam potrzeby należenia do takich grup, przy dwójce małych dzieci, pracy zawodowej, po prostu nie pozostawało mi już na to czas ani chęci. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  9. Juz mam dorosle dzieci wiec... nie zagladam , jednak milam kilka lat temu okazje odwiedzic matka blogujaca, slynna, poczytna i taka "guru"- nie pytaj jak zycie wygladalo w porownaniu do jej bloga :O zgroza- wystraszylam sie i wtedy przekonalam co to znaczy pisac "pod publike"
    Wiem, ze kiedys normy byly inne, moja Mloda juz od 6 tyg. dostawala marchewke, potem jakies inne ziemniaczki czy owoce- dzis jest dorosla- ma 24lata i zdrowa, wyrosnieta i calkiem "normalna"- nawet podanie zupy pomidorwej w 6 miesiacu- ot, tak z butelki jej nie zaszkodziol :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Matko tak naprawdę same nakręcaja gownoburze. Nikt nie ma obiektywnej opinii. Bo ze ja robię tak to i kazda każda inna mama czy rodzic tak powinien robic. Mam wrażenie, ze kiedys były typowe grupy wsparcia. A teraz zapytasz o cos i nie ma konkretnej odpowiedzi, widzisz hejt innych matek. Bylam administratorem z koleżanką jednej z grup i po ponad roku zrezygnowałam bo nie wiedzialam już, czy się śmiać czy płakać, a ilość wiadomości na priv przerosła moje zycie codzienne ...

    OdpowiedzUsuń
  11. W pełni się z Tobą zgadzam, szlag mnie po prostu trafia jak czytam te wszystkie porady eksperckie, idealnych matek. Dlatego takimi rzeczami się po prostu nie dzielę z ludźmi, bo wiem, że obojętnie co zrobię i tak zostanę zjechana.

    OdpowiedzUsuń
  12. My jesteśmy matkami o wiemy co dla Naszych dzieci najlepsze. Świetny post Kochana!
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja juz nawet nie czytam tych internetowych aferek, bo mi na to szkoda czasu. O zdanie w necie tez sie nie pytam, bo znam swoje dziecko i raczej wiem, co jest dla niego dobre, a jak mam watpliwosci to wole poczytac to, co pisza specjalisci, a nie fanatyczne matki polki :P

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja niestety się nie zgodzę. To znaczy owszem, w matkach, generalnie chyba ogólnie w kobietach jest dużo jadu. Ale ja sama, jako młoda matka, która dopiero się pewnych rzeczy uczy, nie mogę zdzierżyć jednego. Świadomego krzywdzenia dzieci. I nie boję się nazywać rzeczy po imieniu. Bo dla mnie np. wsadzanie dziecka w chodak, lub wisiadło, jest krzywdzeniem. I pół biedy kiedy wynika z niewiedzy. Nikt przecież nie wie wszystkiego. Ale napiszesz takiej, że nie, nie wolno, można pokrzywić biodra i kręgosłup, że badania wskazują na wiele problemów w życiu dorosłym, że są lepsze rozwiązania. A co ona na to? Moja mama tak robiła i żyję. Nosz kurde. Nienawidzę, naprawdę szczerze nienawidzę tego argumentu. To, że dziecko żyje to takie wielkie osiągnięcie? Nie lepiej, żeby żyło nienarażone na problemy z układem kostnym przez wisiadełko, bądź pokarmowym przez zbyt szybkie rozszerzanie diety? Kurczę no, nie po to setki specjalistów przeprowadzają w jakimś temacie badania, żeby mieć je głęboko w D. I niestety nie uważam, że każda matka wie najlepiej co dla jej dziecka. Gdyby tak było, nie byłoby historii o kilkutygodniowych dzieciach karmionych rosołkiem, albo manną. I to jeszcze historii opowiadanych z dumą! Litości. Nie róbmy z naszych dzieci królików doświadczalnych. Skoro są badania dowodzące szkodliwości jakiejś metody, to jej nie stosujmy. I tyle. Instynkt macierzyński jest ważny, ale sam fakt urodzenia dziecka nie daje nikomu prawa do robienia z nim czego się chce i zabawy jego kosztem. Jako dorośli ludzie jesteśmy za tego małego człowieka odpowiedzialni i naszym obowiązkiem jest robienie wszystkiego, aby zapewnić mu jak najlepsze życie i zdrowie. A niestety bardzo wielu rodziców ma to gdzieś i liczy się dla nich tylko wyścig szczurów prowadzony własnym dzieckiem. Podsumowując: matka wie najlepiej w jakiej pozycji lubi spać jej dziecko. Wie najlepiej jaką potrawę lubi jej dziecko. Wie najlepiej jak przytulić. ALE NIE WIE że jej dziecko jest gotowe do rozszerzania diety w 4 m.ż. Bo nie ma rengena w oczach, żeby sprawdzić szczelność jelit i dojrzałość układu pokarmowego. NIE WIE że jej dziecku nic się nie stało od wkładania do chodzika, bo takie problemy mogą wyjść dopiero po latach. NIE WIE że akurat jej dziecku telewizja nie zaszkodziła, skoro dziecko ma dopiero 2 latka. NIE WIE.
    Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo,zgadzam się ze wszystkim co napisałaś !!! A jak słyszę argument,że kiedyś...i żyją to mi słabo !

      Usuń
    2. Tak kiedyś jedna mama śmiała się z innych że nadopiekuńcze a jej synek wypił rtęć z termometru i zdrowy!no cóż wszystko wychodzi po latach

      Usuń
    3. Dokładnie, mnie argument "kiedyś" doprowadza do szewskiej pasji. Kiedyś ludzi wieszano na szubienicy, przeprowadzano operacje na żywca, a choroby psychiczne leczono elektrowstrząsami. Teraz się tego nie robi, bo nauka, świadomość, kultura - wszystko to idzie do przodu. Więc dlaczego nadal ludzie chcą siedzieć w średniowieczu jeśli chodzi o ich dzieci? Tak jak napisałaś, Basia, wszystko wychodzi po latach. Tego, że mnóstwo dorosłych dziś ludzi ma nadwrażliwe jelita, wrzody, krzywy kręgosłup, bóle bioder nikt nie chce widzieć. A wiele z tych schorzeń może mieć źródło właśnie w błędach popełnionych w dzieciństwie. Więc dlaczego ludzie je ciągle powielają? Tego nie jestem w stanie zrozumieć.
      Monika.

      Usuń
    4. Monika, ja jako młoda mama, bo byłam nią kiedy urodziła się Alba również popełniałam wiele błędów, ale sęk jest w jednej rzeczy. Sęk jest w tym jak wypowiadasz swoje zdanie. Na początku mojego bloga jak mi pisali bardzo brzydkie komentarze to oczywiście na nie w ogóle nie zwracałam uwagi, uciekałam od jadu albo co gorsza odpowiadałam na tym samym niskim poziomie. Na przykładzie: Kupiłam chustę do motania Sofii, zmotałam,napisałam posta na grupie chustowej i w rezultacie nie zrobiłam tego najlepiej. Jednak kobiety potrafiły normalnie, kulturalnie mi napisać "Słuchaj Paulina, źle jest tu,tu i tu. Tu podciągnij, tu dociągnij itp. Można? No można. Co do reszty, szanuję Twoją opinie, z jednym się zgadzam z drugim nie ;)

      Usuń
    5. Basia2666 mam nadzieję że jednak będzie zdrowy.

      Usuń
  15. Oj, może się nie wypowiem po żadnej że stron, bo nie jestem matką i raczej nie śledzę różnych stron z poradami nałogowo. Ale jeżeli już coś mi się trafi przeczytać to pozostawiam to dla siebie i nie komentuje. Uważam mimo wszystko, że owszem, każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii na dany temat, Ale z szacunkiem....z szacunkiem!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Gównoburza zawsze będzie w każdym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy na żadnych grupach fejsbukowo-mamusiowych nie przebywałam i przebywać nie zamierzam. Zdarzało mi się kiedyś, dawno temu pisać na forum baby boom bodajże, ale miałam wrażenie, że siedzą tam nawiedzone idiotki, które wszystko wiedzą najlepiej :) Niestety, ja również w realnym życiu spotkałam mnóstwo kobiet, które wtykały nos w wychowanie mojego dziecka, ale szybko je odesłałam :) To ja wiem, co powinnam robić i zawsze dziękuję grzecznie za wszelkie porady.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam wrażenie, ze te wszystkie madki Polki to tak naprawdę osoby, ktore dzieci nie maja - wypisując takie bzdury 😔 Jestem na grupie o gotowaniu i jak tylko pojawi sie wpis z zapytaniem o przepisy na dietę dla karmiącej to na tej osobie robia istny lincz - sama jestem matka dwójki, która karmiłam - córkę karmie nadal - i wiem, ze czasami taka dieta jest zbawienna, ale przez te głupie komentarze o mało w depresje nie wpadłam, jak mi wypisywaly, ze co ze mnie za matka - choc intuicja podpowiadała mi inaczej. Trzeba miec umiar we wszystkim, a jak naprawdę chcemy sie o cos zapytać to lepiej iść do lekarza 😜

    OdpowiedzUsuń
  19. Udzielam się na mamusiowych grupach na fejsie, ale tylko na tych ściśle wyselekcjonowanych gdzie z zapałem godnym najwybitniejszych sportowców tropi się tępe strzały, które są zagrożeniem dla siebie i otoczenia. Unikam for gdzie adminki mają zapędy do zostania guru sekty, a użytkowniczki zachowują się jak stado bezmyślnych owiec. To naprawdę sztuka znaleźć dobre forum dla mam!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś zapisałam się do dwóch czy trzech takich grup - i uciekalam stamtąd tak szybko, że aż się za mną kurzyło :) Szczerze mówiąc mam głęboko gdzieś, co ktoś sobie pomyśli o moich metodach wychowawczych - ale zal mi dzieci tych biednych madek, bo one więcej czasu poświęcają chyba gównoburzom na Faceboku, niż własnemu potomstwu ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Przyznam że patrząc na nie jedno forum to właśnie " te idealne matki " nie potrafią wychować dzieci jak trzeba , a swownictwem na forach to już na każdym kroku to pokazują xd

    OdpowiedzUsuń
  22. czasem drażni mnie stosunek niektórych matek do ich dzieci, ale powstrzymuje się od komentowania czy zwracania im uwagi, bo uważam, że każdy ma prawo wychowywać dziecko po swojemu. Zresztą, gdybym sam miał dzieci też pewnie nie chciałbym, żeby ktoś mi mówił jak z nimi postępować. Słabo toleruje jedynie przesadne obnoszenie się z macierzyństwem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Niestety nie brakuje takich wszystko wiedzących MADEK

    OdpowiedzUsuń
  24. O tych wszystko wiedzących mamusiach często słyszę i czytam dlatego nie zapisuje się do takich grup.

    OdpowiedzUsuń
  25. Chyba najgorsze są teściowe :) Ja nie pamiętam co podawałam swojemu dziecku miesiąc temu, a moja mamusia 30 lat temu pamięta:) Może z wiekiem wyostrza się pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja bardzo nie lubię tego określenia maDki, ani nazywania kogoś patologią, bo to potoczne sformułowanie. Jak coś to istnieją rodzinny dysfunkcyjne. Na studiach pedagogicznych uczula nas, by nie używać sformułowania "patologia".
    A wojna mam? Nie wiem z czego to wynika, ale atakują obie strony - z jednej strony mamy, które świadomie wychowują swoje dzieci krytykują mamy, które wychowują na zasadzie intuicji, czy porad swoich rodziców. A z drugiej wychodzi na to, ze nie można KULTURALNIE wyrazić swoich poglądów, bo się zostanie zwyzywaną od matek-polek, idealnie oczytanych, książkowych itp. Dla mnie czytanie nie jest ujmą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy powinien przeczytać co oznacza patologia nim nazwie kogoś patologią. Jednak te rzeczy o których piszę w tej notce to są już skrajne matki którym wydaje mi się że nadzwyczajniej się nudzi temu krytykują inne matki. Kulturalne wypowiedzi są jak najbardziej pozytywne w tym momencie ale takie komentarze jak można przecztać na grupach to nie są kulturalne wypowiedzi.

      Usuń
  27. Oj prawda. Niektóre mamusie od siedmiu boleści zwracają uwagę innym, nie patrząc, co same wychowały. Co innego dobre rady - kulturalne i życzliwe... te są zawsze mile widziane.co innego wszechwiedzące kobiety, które tylko krytykują,a najczęściej swoich własnych pociech nie potrafią wychować..
    Przykre, że w ludziach nadal jest tyle zawiści

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj prawda. Niektóre mamusie od siedmiu boleści zwracają uwagę innym, nie patrząc, co same wychowały. Co innego dobre rady - kulturalne i życzliwe... te są zawsze mile widziane.co innego wszechwiedzące kobiety, które tylko krytykują,a najczęściej swoich własnych pociech nie potrafią wychować..
    Przykre, że w ludziach nadal jest tyle zawiści

    OdpowiedzUsuń
  29. Jestem w dwóch grupach na gb które przeniosły się z forum. Ogólnie mało się udzielam, chociaż nie ma tam dyskusji na takim poziomie, o ktorym piszesz. Owszem są tematy zapalne, kiedy są calkiem odmienne zdania, ale dyskusje są raczej z szacunkiem.

    OdpowiedzUsuń
  30. Pisałam notkę o tym, że na forach kobieta kobiecie wilkiem i że jakby mogły to by się zjadły nawzajem. A niby w założeniu człowiek zagląda tam po radę czy pomoc. Mało tego, mam takie przeświadczenie że gdyby się te forumowe mamy spotkały na lajfie to każda każdej by chętnie pomogła i doradziła :D

    https://matkowac-nie-zwariowac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

YOUTUBE

Popular Posts

copyrigth_by_pau. Obsługiwane przez usługę Blogger.