8 czerwca 2017

Słodyczowy narkoman.

Cześć. 
Ta notka kosztowała mnie dużo odwagi by ją opublikować, przyznać się do czegoś z czym mam/miałam problem.
Od lat zmagam się z walką z nadmiarem kilogramów, niektóre spowodowane chorobą, niektóre lenistwem a niektóre największym uzależnieniem jakie posiadam.
Cukier. Słodycze. Czekoladki. Batoniki itp.
I nie, nie pizze, nie kebaby, nie nadmierna ilość węglowodanów a cukier.
Od lat jestem cukrowym narkomanem i dopiero nie dawno przyznałam się publicznie mojemu mężowi. Przyznałam się bo już zaczęło mnie to przerastać. Ale najpierw siadłam na ogródku, i zrobiłam rachunek sumienia sama ze sobą.
Słodkości doprowadziły mnie do obsesji, do takiej obsesji że potrafiłam wstać o 3:00 w nocy i szukać czegoś słodkiego bo inaczej bym umarła. Serio.
Ciągle w mojej głowie pojawiał się głos "No zjedz coś słodkiego" "Jak nie zjesz czegoś słodkiego to umrzesz" "Dlaczego masz się szykanować bez zjedzenia czegoś słodkiego?"
Odkąd głos w mojej głowie zaczął się nasilać zaczęłam się bać własnych myśli.


Odkąd podjęłam wyzwanie wzięcia się za siebie trzymałam się z daleka od słodyczy.
Nie kupowałam, nie kupowałam dziecku, starałam się trzymać od nich z daleka.
Zamiast tego, jadłam więcej owoców, piłam więcej wody a chęci na słodkie po jakimś czasie zanikły.
Powoli dochodziłam do celu który sobie kiedyś wyznaczyłam i nagle bah! 
Zaczynam pracować na nocki, maszyny z batonami stoją sobie i patrzą na Ciebie w stylu 
"WRZUĆ MONETĘ I ZJEDZ MNIE!"
i tu się zaczęło. Od nowa.
Jedna nocka jeden batonik, druga nocka jakieś ciasteczka i tak z górki. Na szczęście się opanowałam i z trzech nocek tylko na jednej pozwalałam sobie na coś ekstra.
Moją wymówką było "Ah, pracuje 12h potem w południę pójdę na siłkę i spalę"
I tak się bujałam.


Aż nagle zaszłam w ciążę. Pracowałam fizycznie dalej ale z polecenia położnej musiałam przestać ćwiczyć (problemy z miednicą).
Nadszedł dzień kiedy zostałam zwolniona z pracy, niesprawiedliwie...I wtedy zaczęło się okrężne koło.
Wpadłam w depresję, codziennie płakałam,miałam się za najgorszego i najbardziej chujowego człowieka na świecie. No jak mnie mogli zwolnić?!
Wtedy moim najlepszym kompanem były słodycze. Potrafiłam w ciągu dnia zjeść dwa pączki i jeszcze coś wpadło po drodze. Tłumaczyłam się cały czas że po ciąży zrzuce, raz zrzuciłam drugi raz też się uda.


Dzień po porodzie ważyłam parę kilo więcej niż przed zajściem w ciąże. Byłam mega szczęśliwa.
Już pod koniec ciąży z zalecenia lekarza jadłam coraz większe posiłki by zwiększyć masę dzięciątka wiążąc to z przytyciem 20kg w ciąży.
Słuchająć położnej i health visitor zgodziłam się na implant antykoncepcyjny.
Powoli dochodziłam do siebie po ciężkim porodzie, po ciężkim połogu, jadłam coraz zdrowiej, chodziłam na dłuższe spacery i czekałam aż lekarz da mi zielone światło na ćwiczenia.
I tu się zaczęły schody. Naglę zaczęłam tyć, nogi jak salceson, brzuch jak u ciężarnej, czułam się ociążała, zmęczona, czułam się okropnie. Wraz z implantem dostałam 20kg ekstra w gratisie.
Przeszłam załamanie nerwowe, i kto obok mnie był? A no słodycze.
Ciasteczka,lody,batoniki, słodkie bułki itp. 
Były moimi pocieszycielami, w głowie słyszałam "Zjedz coś słodkiego i tak jesteś gruba" "Jesteś otyła świnia, zjedz coś słodkiego będzie Ci lepiej" i tak non stop.


Z dość ładnej figury moje ciało wróciło prawie do tego od czego zaczynałam pare lat temu.
Załamałam się, przepłakałam pół nocy i następnego ranka powiedziałam dość.
Przecież niedługo dostane jakiejś psychozy od myślenia o słodyczach.
Przeliczyłam na szybko ile pieniędzy tygodniowo wydaję na słodycze, olaboga złapalibyście się za głowę bo przecież zamiast zjeść coś normalnego na szybkiego jadłam batona+bułke i kubeł kawy i tak żyłam przez pewien okres czasu.
Postaowiłam się wziąść za siebie, za ten akuratnio problem, bo to jest duży problem, i z tego nie zdajemy sobię sprawy dopóki na trzeźwo nie przemyślimy ile pieniędzy na to tracimy i jakie korzyści nam daje. Dużo pieniędzy i zero korzyści. Chwilowa przyjemność i dodatkowe kilogramy.
Od jakiegoś czasu zmotywowałam się by nie jeść niczego słodkiego, codziennie zapisuję sobie dokładnie czy zjadłam czy nie, a każde pomyślenie o słodkim zapijam wodą, plus wartość tego co bym chciała zjeść wrzucam do skarbonki.


Odkąd wydrukowałam sobię grafikę i mam ją przyklejoną na ścianie i widzę plusy czuję się jeszcze bardziej zmotywowana do tego by nie jeść nic słodkiego bo prawde mówiąć nic dobrego mi one nie dają. Nigdzie się również o tym nie chwaliłam, również mojemu mężowi nic nie wspominałam, dopiero kiedy zakończyłam parę tygodni bez słodyczy pochwaliłam się rezultatem. 

Bardzo duża część społeczeństwa ma problem z pożeraniem znaczącej ilości słodyczy. Dużo moich znajomych, wiele kobiet w grupach pisze że ma z tym problem i nie potrafi sobie z tym poradzić. 
STOP.
Przystopujcie, sprawdźcie tak naprawdę czy macie mały czy duży problem, zróbcie rachunek sumienia, podliczcie ile wydajecie na słodycze. 
Nadmiar cukru wywiera śilny negatywny efekt na Nasz mózg, powoduje senność, zaniki pamięci, wprowadza Nas w stres lub depresję. Powoduje ubytki w zębach oraz przyrost wagi oraz zwiększa Naszą tkanę tłuszczową, tłumi również Naszą odporność immunoligiczną.


A teraz zastanów się czy to wszystko jest warte chwili przyjemności?
Wiele lat mineło nim doszłam do punktu gdzie zobaczyłam że cukier uzależnia. Dość długą drogę przebyłam by uwolnić się od głupkowatych myśli na temat zjedzenia batonika. Sporo kasy mnie kosztowała chwilowa przyjemność gdzie tak naprawdę mogłam wydać te pieniądze całkiem inaczej.

Jeszcze na sam koniec z przyjemnością chcę Was zaprosić do mojej grupy na FB
Gdzie znajdziecie pomoc w gubieniu zbędnych kilogramów i oczywiście wsparcie w wyjściu z nałogu cukrowego.
Nie wiem jak Ty ale ja...Jestem z siebie dumna!

**wszystkie obraźliwe komentarze będą usuwane**

37 komentarzy:

  1. Ach te myśli w głowie - ile złego mogą poczynić :) Na szczęście tez wiele dobrego. A dodam jeszcze, że można jeść słodko bez cukru :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja miesiąc temu pożegnałem się... z białym cukrem! Przez kilka dni nie mogłem napiś się gorzkiej herbaty, a teraz mi to nie przeszkadza :) I 2 kg mniej.... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie miałam problemu z jedzeniem słodyczy. Nie słodzę kawy i herbaty, w moim domu raczej słodyczy się unikało z racji cukrzycy mojego taty. Owszem zawsze było coś słodkiego w razie jakby poziom glukozy spadał i była potrzeba podania mu jak najszybciej.
    Takie nawyki wyniosłam też z domu. W mieszkaniu mam pełną salaterkę słodkości jednak nie miałam problemu z ich podjadaniem. Do czasu.
    Jak pewnie wiesz urodziłam wcześniaka, zaczęły się nerwy, mogę powiedzieć że miałam depresję poporodową. Na początku sięgałam po słodkie w nocy, nie wiem czemu, po prostu wstawałam i chciałam zjeść cukierki- i jadłam. Później zaczęły się problemy z nieregularnym jedzeniem- więc i poziom cukry często gwałtownie mi spadał. Tak nauczyłam się jeść słodycze.
    Dziś mam 5 kg więcej jak po porodzie i ubolewam nad tym. Nie mam motywacji żeby ruszyć dupę z kanapy i chociażby poćwiczyć z pół godziny dziennie. Dołączę z chęcią do grupy- może mnie zmotywujecie! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze cie rozumiem ja od zawsze i ciagle mam problem ze slodyczami i ciezko mi przerwac.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę niestety też się przyznać do tego, że jestem słodyczowym narkomanem :( Po prostu je uwielbiam.
    Moim kolejnym problemem też jest to, że lubię fastfoody, nie jem ich jakoś często, może ze dwa razy w miesiący przy dobrych wiatrach, ale na obiad jest typowe polskie jedzenie. Czasem robię detox, ale później znów to samo. Nie potrafię się zmotywować do ćwiczeń, bo mi sie nie chce w domu ćwiczyć.
    Zapisałam się do grupy, może gdy będę mieć wsparcie, uda mi się...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ohhh jak ja to doskonale rozumie. Cukier niezwykle szybko uzależnia i jest bardzo trudny to zwalczenia w naszej diecie. Warto jednak się przemóc bo po jakimś czasie okazuje się, ze bez słodyczy można spokojnie żyć. Polecam picie mieszanki morwa biała z miętą - mi pomogło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jestem uzależniona od słodkości no i wiadomo, że czekolada najlepiej smakuje w nocy. U mnie na szczęście nie idzie to w dodatkowe kilogramy. Odziedziczyłam po moim tacie idealny zestaw genów trawiennych i metabolicznych, tłuszczyk się mnie nie czepia 😜

    OdpowiedzUsuń
  8. Należę akurat do osób, które lubią słodycze. Kiedy mam ochotę, nie odmawiam sobie. Nie mam jednak takiego problemu, że wstaję w nocy żeby zjeść coś słodkiego... Nie przybieram przez to na wadze. Wszystko jest dla ludzi, ale w granicach rozsądku.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja tez niestety jestem slodyczowym narkomanem. nie jem co prawda w nocy, ale słodycze nie mogą stać przede mną ot tak, bo zjem. mam ten sam problem z z synem, dlatego od jakiegoś czasu nie kupujemy słodyczy i nie kusi.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezu slodycze to i moj nalog. Jak nie mam w domu czegos slodkieho to jestem zla! A za Ciebie trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  11. niestety cukier działa jak narkotyk, a te głosy w głowie znam doskonale, zjedz zjedz i lezieś i jesz a potem.....tez sobie wydrukuje i powiesze na szafce, może sie uda

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak trzymać! Mimo że słodycze są w moim domu zawsze obecne to jednak nie mam specjalnie na nie ochoty. Pije wodę zamiast soków i wogole nie slodze. Soli też unikam. Mam nadzieję że przedłuży mi to dobre zdrowie 😊

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję postanowienia i życzę wytrwałości! też jestem uzależniona od cukru więc rozumiem Cię aż za dobrze... Jak przez dłuższy czas nie zjem czekolady to aż mi się ręce trzęsą... Muszę coś z tym zrobić ale dosłownie popadam w syndrom odstawienia ;( To koszmarne jak zwykły cukier potrafi działać na organizm jak narkotyk...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też jem dużo słodkiego, ale nie zajadam stresu, nie wstaje w nocy i często batoniki zastępuje owocami. Wydaje mi się, że nie powinnaś całkowicie rezygnować ze słodyczy. Przyjdzie stres i rzucisz się na nie jak Janusze na crocsy w Lidlu, czego oczywiście Ci nie życzę. Na początek jest to dobry pomysł na odzwyczajenie organizmu od tak dużej ilości cukru. Gdy przetrwasz naucz się jeść z umiarem. :) Gratuluję podjęcia wyzwania i życzę powodzenia!

    Teraz może powiem trochę o tekście od drugiej strony, czyli sposobu w jaki jest napisany, tutaj już nie jest tak dobrze.

    Brakuje przecinków i to w oczywistych miejscach np. przed "aby".
    Jest wieeeele literówek np. postaowiłam.
    Masz bardzo fajny sposób pisania, ale ten tekst wygląda na niedopracowany, pisany na szybko i opublikowany bez sprawdzenia...



    Pozdrawiam, Natalia z PZZO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, cofnij się do notek i poczytaj dlaczego są błędy stylistyczne ;) już nie raz o tym wspominałam. Ciągle poprawiam błędy :)

      Usuń
  16. Ja jak jak zacznę jeść słodycze póki się nie skończą nie mogę przestać jeść :c tez musze coś z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  17. Współczuję i polecam książkę "Dobre bakterie", może się okazać, że ta potrzeba hedzenia słodyczy to nie uzależnienie, tylko efekt przerostu złych bakterii w jelitach

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciesze się, że postanowiłaś poruszyć tak ważny temat! Nadużywanie słodyczy działa negatywnie na nasze zdrowie i na nasz portfel, to fakt!
    Ja akurat nie jestem "uzależniona", ale chyba z wiekiem coś się zmienia. Jak byłam młodsza, nic oprócz słodyczy mogłoby dla mnie nie istnieć, teraz może leżeć w lodówce 10 czekolad, a żadnej nie dotknę;)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja bede odmienna. Jem, wpieprzam i nic mi nigdzie nie idzie, malo tego, bardzo tego zaluje! Mierze 189 cm wzrostu i ani w dupe, ani w cycki nie idzie. Kompletnie sie nie ograniczam, frytki i spaghetti potrafie robic o 2 w nocy i nic!!!!!! Chetnie przyjme, doplace wrecz za kg... 😂 byleby sie wzrostu pozbyc 😊

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też jestem uzależniona od cukru gdy wchodzę do sklepu to wiem ze muszę kupić nie mogę się powstrzymać i to nawet nie kwestia woli ale sam organizm się tego domaga. Wiem ze mój zmarły wujek miał podobnie więc może po kimś to mam😊

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem z Ciebie dumna:) Super, że znalazłaś sposób, żeby ograniczyć cukier. Ja teraz bardzo dokładnie planuje menu i cukru w nim jest jak najmniej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Właśnie jestem w trakcie odstawiania słodyczy, jest ciężko, ale dobre przykłady motywują. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gratuluję kochana!
    Ja też jestem słodyczoholikiem...
    Musze szybko skończyć ze słodyczami bo zamienię się w dynie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale historia! Życzę powodzenia, bo walka o figure nigdy nie ustaje :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj znam to. Tak jak nie muszę słodzić herbaty to słodkie uwielbiam. Często po nie sięgam w sumie to codziennie coś zjem. Ciężko mi zrezygnować.

    OdpowiedzUsuń
  26. Znam ten problem, codziennie się z nim zmagam, muszę zacząć coś ze soba robić...

    OdpowiedzUsuń
  27. Wiedziałam,że jesteś naprawdę silną kobietą i wasz sobie radę. Jestem dumna,że udało Ci się wytrzymać ten najgorszy czas i się nie poddać. Cel jest coraz bliżej! Z każdego nałogu można wyjść,ale trzeba tego chcieć. A co do gruby,to polecam! Jest naprawdę świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Najważniejsze Kochana że trzymasz się w postanowieniu, i jesteś wytrwała...
    Jestem z tobą i bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki!
    Buziole

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale miałaś przejścia... trzymam kciuki za dalsze wytrwanie :) Warto też pamiętać, że obecnie mamy dużo fajnych i zdrowszych niż cukier słodkich zamienników, na które raz za czas można sobie pozwolić ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. WOW, podziwiam Cie, ze wciaz idziesz do przodu... ze probujesz i nie poddajesz sie swojej slabosci, nawet jezeli po drodze zaliczasz male spadki formy. Mam slabosc do slodyczy, jak kazda kobieta, ale ostatnio pije duzo owocowych smoothie i podjadam czekolade z 90 % kakao i zauwazylam, ze kupne slodycze juz sa dla mnie za slodkie...

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja też mam raczej tendencję to jedzenia większych ilości słodyczy niż fast foodów i takich produktów. Dlatego postawiłam na zdrowe słodycze domowej roboty i teraz jest dużo lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Odkad mam plomby w zebach, jem wiecej slodyczy, bo tak to mnie okrutnie zeby bolaly i nawet slodkiego nie tykalam :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja od miesiąca jakoś zaczęłam więcej jeść słodkiego:/ a jeszcze tak niedawno wystarczył baton raz na miesiąc i herbata bez cukru. Teraz non stop coś i zlapalam się na tym że od miesiąca dzień w dzień jem coś słodkiego- stop. Od 3 dni detox, po raz pierwszy mi jest ciężko. Ale taka prawda cukier uzależnia i to bardzo. Trzymaj się i powodzenia w walce ze słodkim.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja od miesiąca jakoś zaczęłam więcej jeść słodkiego:/ a jeszcze tak niedawno wystarczył baton raz na miesiąc i herbata bez cukru. Teraz non stop coś i zlapalam się na tym że od miesiąca dzień w dzień jem coś słodkiego- stop. Od 3 dni detox, po raz pierwszy mi jest ciężko. Ale taka prawda cukier uzależnia i to bardzo. Trzymaj się i powodzenia w walce ze słodkim.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz w planach zostawić budujący komentarz i
posiadasz bloga, zostaw linka. Chętnie zajrzę.
Komentarze typu ŚŁIT BLOG będą kasowane.

Popular Posts

copyrigth_by_pau. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blogroll